Karny to jeszcze nie gol. Chyba, że wykonuje go Lewandowski

Karny to nie jeszcze nie gol. No chyba, że wykonuje go Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu i reprezentacji Polski jest absolutnym mistrzem w tym co robi. Mylą się wszyscy, tylko nie on.

1135+

 

1135 – tyle dni minęło od ostatniego pudła Roberta Lewandowskiego z jedenastu metrów. Był to jego czwarty niewykorzystany karny w życiu, na dodatek w nic nie znaczącym meczu pucharowym z Preussen Munster. Od tamtego czasu stawał oko w oko z największymi bramkarskimi tuzami (ale także graczami przeciętnymi). Nigdy nie zadrżała mu noga, a od 17 sierpnia 2014 roku każdy jego strzał z jedenastu metrów jest gwarancją gola.

Umieszczenie piłki w siatce bynajmniej nie jest takie proste. Na takim myśleniu przejeżdżali się najlepsi piłkarze na świecie. Roberto Baggio, wybitny piłkarz włoski, został zapamiętany m.in. jako egzekutor fatalnie wykonanego rzutu karnego w finale Mistrzostw Świata 1994. Jego dramat stał się szczęściem Brazylijczyków, którzy wygrali czwarty czempionat w historii (obecnie mają ich pięć, najwięcej w historii mistrzostw).

 

Liczby nie kłamią

 

Dlatego cieszmy się, że mamy takiego zawodnika, który tak pewnie wykonuje rzuty karne. Liczby nie kłamią. Od początku kariery (czyli debiutu w Zniczu Pruszków w 2007) wykorzystał 33 jedenastki na 36. Daje to imponującą skuteczność rzędu 92 proc. Dla porównania, genialny Cristiano Ronaldo zamienia na gola 84 proc. rzutów karnych (97 goli/115 prób). Leo Messi – 78 proc. z nich (77/98).

Lewy od jakiegoś czasu gole zdobywa w ten sposób. Bierze rozbieg, uważnie obserwuje reakcję bramkarza, zwalnia i uderza… Najczęściej po ziemi, w kierunku przeciwnym niż ten, w który zmierza golkiper. Czasami jednak bramkarz jest tak bezradny, że po prostu zostaje na swoim miejscu. Wie, że nie masz szans wybić piłki. Jednak czy sposób Lewego to gwarancja gola?

 

Kilka procent szans na obronę, 23 procent na awans

 

– Na pewno parę procent szans na obronę trzeba zostawić bramkarzowi, że wyczuje strzelca. Jest też kilka procent, że nie trafi sam wykonawca. Natomiast sposób jaki wypracował sobie Robert rzeczywiście daje wrażenie pewności – mówi portalowi sport.pl Andrzej Juskowiak, który pracował z Lewandowskim w Lechu Poznań.

Każda passa ma swój koniec. Niewykluczone, że już niedługo znowu się pomyli. Wiemy jedno. W eliminacjach do Mistrzostw Świata kapitan reprezentacji Polski zawsze zdobywał gole z jedenastu metrów. I mamy nadzieję, że z Armenią bądź Czarnogórą (jeżeli będzie potrzeba) także będzie górą nad bramkarzami rywali. To zwiększy nasze szanse na awans o jakieś 23%.

fot. tytułowa: Damian Kosciesza, Wikimedia Commons, lic. CC 2.0

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *