Warszawiak VS przemoc, czyli Interwencja Pasażerska [ROZMOWA]

 Jeśli uważacie przemoc w transporcie publicznym za problem, wypatrujcie niebawem zabytkowego tramwaju na ulicach Warszawy. Rozmawiam z Miłoszem Lindnerem, liderem projektu „Interwencja Pasażerska”.

 

Wojciech Skrzypek: Czym jest Interwencja Pasażerska?

Miłosz Lindner: Przede wszystkim mówimy tu o akcji miejskiej. Mam na myśli wydarzenie, które razem z zespołem Interwencji Pasażerskiej planujemy na czerwiec 2018. Będą to warsztaty z metody Bystander Intervention, która uczy jak reagować na przemoc w przestrzeni publicznej. Chodzi rzecz jasna zarówno o przemoc werbalną, jak i fizyczną. Wszystko zorganizujemy w zabytkowym tramwaju, który przez cały dzień będzie się poruszał ulicami Warszawy. To właśnie w nim nasz zespół przeprowadzi krótkie szkolenia, dzięki którym ludzie dowiedzą się, co zrobić w przypadku, kiedy jesteśmy świadkami ataku w przestrzeni publicznej.

Czy w Polsce rzeczywiście mamy aż taki problem z przemocą w miejscach publicznych? A może to tylko jednostkowe sytuacje, które nie wymagają takich  działań?

Na pewno mogę się odwołać do statystyk Prokuratury Krajowej, według których w ostatnich kwartałach częstotliwość przypadków ataków na cudzoziemców niewątpliwie wzrosła. Statystyki te mówią jasno, że przemoc faktycznie ma miejsce i że nie są to tylko wzbierające na sile nastroje ksenofobiczne i rasistowskie. Można też spojrzeć na raporty Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego, które w swoich pracach również wykazuje, że takie zjawiska jak mowa nienawiści, czy negatywne postawy Polaków wobec obcokrajowców ulegają ostatnio nasileniu. Odwołuję się teraz bezpośrednio do ostatnich badań Centrum Badań nad Uprzedzeniami na temat mowy nienawiści i mowy pogardy, a także do badań Fundacji im. Stefana Batorego.

Czym różni się mowa nienawiści od mowy pogardy?

Mowa nienawiści to nawoływanie do czynnego rozwiązania jakiegoś, w oczach niektórych, problemu społecznego. Dla tych, którzy się nią posługują, takim problemem może być sama obecność ludzi o np. innym kolorze skóry. I właśnie przesłanka nawoływania do działania odróżnia mowę nienawiści od mowy pogardy. Ta ostatnia to po prostu inwektywy i inne negatywne zjawiska językowe. Dlatego często zgłoszenia na portalach społecznościowych dotyczące różnych form dyskryminacji słownej, które ujmuje się jako „mowę nienawiści” nie są brane pod uwagę przez te serwisy, bo brakuje właśnie czynnika podżegania.

Kto najczęściej jest ofiarą?

Muzułmanie (lub ci, którzy na nich wyglądają), osoby czarnoskóre, homoseksualiści, Żydzi i Ukraińcy. Tych ostatnich oczywiście jest w naszym kraju najwięcej i w tym wyobrażeniu o obcości otrzymali swoją oddzielną kategorię.

Co można z tym zrobić?

Interweniować. Mechanizm reagowania dzieli się na dwie części: pierwsza część przebiega w pewnym sensie wewnątrz nas, druga to już zewnętrzna reakcja. Mówiąc o części pierwszej, mam na myśli przerwanie w naszej głowie tego obojętnego bystanderyzmu – odwracania głowy albo udawania, że wszystko jest w porządku. Po krótkiej analizie na ogół wiemy, czy możemy daną sytuację zignorować, czy powinniśmy uznać ją za zdarzenie przemocowe i podjąć działanie. Identyfikacja, która wiąże się z naszą oceną sytuacji jest więc pierwszym krokiem, a jednocześnie tym, który wymaga od nas dużo odwagi. Gdy już wiemy, że mamy do czynienia z przemocą, powinniśmy zastanowić się nad tym, jak chcemy zareagować na zewnątrz. Czy jesteśmy w stanie podjąć interwencję, która wiąże się z pewnym kosztem społecznym. Nasze odczucie musimy od razu ujawnić wśród reszty obserwatorów. Jest to o tyle trudne, że przełamujemy nie tylko cykl społecznej anonimowości i obojętności, ale przede wszystkim rozmycia odpowiedzialności za to co się dzieje. Jako osoba reagująca bierzemy tę odpowiedzialność na siebie. Musimy też zastanowić się, czy jesteśmy gotowi narazić się nie tylko na ryzyko bycia jedyną osobą w autobusie, która zareaguje, ale także na bezpośrednią agresję ze strony osoby atakującej. Brzmi to trochę jak skomplikowany proces myślowy, ale z pewnością nie jeden/jedna z nas już czegoś podobnego doświadczył/a i doskonale wie, jak szybko te wszystkie myśli przelatują nam przez głowę. Mamy kilka opcji działania. Tą bezpieczną jest zawiadomienie funkcjonariusza publicznego; kierowcy, służby porządkowej lubi miejskiego centrum kontaktu – 19 115. I ta metoda to nic innego jak przekazanie odpowiedzialności odpowiednim służbom. Poinformowanie 19 115 pozwala monitorować takie zjawiska i zbierać na ten temat informacje, niestety mało kto z tego korzysta; nawet osoby atakowane.

Jak to? Ofiary ataków ich nie zgłaszają?

Bo uważają, że po fakcie ta pomoc nie jest im już potrzebna. Potrzebują jej na miejscu. Dlatego tak ważne jest, żeby ktoś mimo wszystko wyłamał się z tłumu.

Zespół Interwencji Pasażerskiej fot. Wojciech Kowalski

I jak im ją zapewnić?

Można spróbować odwrócić uwagę agresora – stworzyć sytuację, która zaangażuje go w wydarzenie z zupełnie innego porządku. Oczywiście ta metoda wymaga sporej kreatywności. Kolejną opcją jest po prostu porozmawianie z ofiarą; niezależnie od tego czy incydent trwa, czy już minął. Warto spytać jak się czuje, jakoś zrekompensować jej to traumatyczne przeżycie. Zapewnić taką psychiczną pierwszą pomoc.

I tego wszystkiego zamierzacie uczyć w tramwaju? Jak?

Przed wydarzeniem będziemy je mocno nagłaśniać. Po to, żeby ludzie mogli świadomie wziąć w nim udział; przejść szkolenie, a przy okazji wymienić się z nami swoimi refleksjami i obawami. Nasz tramwaj będzie jeździć po jednej z tradycyjnych miejskich tras. Dokładną marszrutę wyznaczymy w porozumieniu z miastem. I tam będziemy angażować w akcję także przypadkowych ludzi. Wyobrażamy to sobie tak, że jeden z warsztatowców będzie rozmawiać np. z trójką ludzi, którzy właśnie wsiedli do naszego tramwaju i wyrazili chęć do odbycia indywidualnego szkolenia. Będzie można po prostu wysłuchać członka naszego zespołu, dowiedzieć się o skali problemu i o propozycji działania Interwencji Pasażerskiej, a także podzielić się z nim swoimi doświadczeniami i tym samym wzbogacić naszą wiedzę na ten temat. Chcemy stworzyć przestrzeń do konfrontacji perspektyw osób atakowanych, świadków incydentów, tych, którzy uważają, że problem jest wyolbrzymiany, a także tych, którzy chcą metodycznie  przygotować się na takie zdarzenie. Bardzo zależy nam na informacji zwrotnej od ludzi.

Nie sądzicie, że przekonujecie już przekonanych?

Nie mamy takiej obawy. Chcemy przede wszystkim wyposażyć osoby, które uznają atakowanie cudzoziemców w miejscach publicznych za problem, w praktyczne narzędzia i wiedzę niezbędną do działania. Bo to właśnie ci już przekonani są w stanie szybciej przejść sprawdzian pierwszego kroku i podjąć interwencję bez tego mozolnego wysiłku intelektualnego, jakim jest próba zmiany swoich przekonań. Nie jesteśmy zmartwieni, że naszym wydarzeniem zainteresowani będą głównie ludzie podzielający nasze poglądy, bo oni już chcą działać, tylko często nie wiedzą jak.

Bez pracy u podstaw, gromienia ciemnego ludu  i zbawiania całego świata?

Korzystamy z tego, co wynosimy z przedsiębiorczości społecznej. Z tego, co ja, jako lider nauczyłem się na Brave Campie (wydarzenie Inkubatora Uniwersytetu Warszawskiego – red.). A nauczyłem się m.in. tego, jak kierować swoje pomysły do ludzi, którzy będą chcieli i będą w stanie z nich skorzystać. Fish, where the fishes are (Wędkuj tam, gdzie są ryby). To są podstawy tego, żeby pomysł odniósł sukces.

A skoro problem przemocy na tle dyskryminacji jest tak zauważany, śledzony i monitorowany, to chyba nie jesteście jedynymi żołnierzami po tej stronie barykady?

Jasne, że nie. Chociażby ostatnia kampania Centrum Wielokulturowego „Warszawiacy się nie boją”. Z resztą jej obecność w jakiś sposób utwierdza nas w przekonaniu, że to, co robimy jest słuszne. To przykład na to, że są w Polsce organizacje, także związane z organami samorządowymi, które ten problem dostrzegają i choćby na poziomie horyzontalnym próbują coś z nim zrobić. O fantastycznych działaniach trzeciego sektora w tym temacie można by napisać osobną książkę. Nie ukrywam, że my chcemy zrobić coś więcej; chcemy działać wertykalnie i oprócz wyposażania ludzi w wiedzę i narzędzia działania, kreować pole do dyskusji pomiędzy pasażerami a władzami lokalnymi.

Kampania „Warszawiacy się nie boją” fot. Wojciech Kowalski

Jak sytuacja wygląda w innych rejonach świata?

Jeśli chodzi o wzrost zachowań rasistowskich, ksenofobicznych i, co mamy obecnie na tapecie, islamofobicznych, obserwujemy to także np. na gruncie amerykańskim. Zresztą w naszych metodach korzystamy właśnie z doświadczenia organizacji Hollaback z Nowego Jorku. Pierwotnie zajmowała się ona przypadkami napastowań seksualnych kobiet w przestrzeni publicznej w USA. Ostatnimi czasy ich szkolenia z metody Bystander Intervention są kierowane także do osób, które zauważają problem islamofobii i ataków na tym właśnie tle. Krótko mówiąc to organizacja, która opracowawszy metodologię, teraz zmienia swój profil, odpowiadając tym samym na nowy społeczny problem.

I wy korzystacie z ich dorobku?

To oni nas szkolili. Nasz sposób działania jest w dużej mierze inspirowany Hollabackiem, ale my nasze szkolenia zabarwiamy o kontekst lokalny. Skupiamy się na warszawskim transporcie miejskim, współpracujemy z infolinią wsparcia 19 115. Chcemy urozmaicać i udoskonalać dotychczas poznane metody, zderzając je z wiedzą i doświadczeniem innych osób i organizacji.

Czy metoda, która sprawdza się na gruncie amerykańskim ma rację bytu w Polsce?

Hollaback działa także w Polsce, zajmuje się tymi tematami, o których wspomniałem wcześniej, czyli głównie kwestią napastowań kobiet w miejscach publicznych. I, jakżeby inaczej, stosuje Bystander Intervention. Można wnosić, że ich metoda jest skuteczna, chociażby dlatego, że dzięki nim powstaje pewna przestrzeń do dyskusji na temat przemocy i potrzeby wprowadzenia w tej kwestii niezbędnych rozwiązań systemowych. Im więcej osób o tym mówi, im więcej wie, że nie tylko można interweniować, ale także współtworzyć „listę” sposobów reagowania, na którą przecież nikt nie ma monopolu, tym większa szansa na przełożenie tego na realne działanie. Mówiąc o rozwiązaniach systemowych, których byśmy sobie życzyli, mam na przykład na myśli szkolenia podnoszące kompetencje w sprawie reagowania dla kierowców autobusów, czy motorniczych tramwajów. Jeszcze się tym nie zajmujemy, ale jest to gdzieś na horyzoncie.

Nie da się ukryć, że wasze działania uzależnione są od dobrej woli władz miasta. Trudno także tuszować fakt, że obecna ekipa rządząca zdaje się bagatelizować kwestie ksenofobii, rasizmu i szeroko pojętej dyskryminacji w Polsce. Co jeśli dojdzie do wymiany stołecznych kadr?

Nasze pierwsze wydarzenie odbędzie się w czerwcu, czyli jeszcze przed wyborami. Na razie się tym nie martwimy. Zresztą w tym przypadku o przyszłości trudno dyskutować, bo wybór nowych władz to decyzja kolektywna i nie wiemy, jaki będzie miała wpływ na nasze funkcjonowanie. Skupiamy się na tym co tu i teraz; na naszej letniej akcji z tramwajem i na tym, żeby wtedy przeszkolić, wykształcić i zachęcić do Interwencji Pasażerskiej jak największą liczbę Warszawiaków.

 


Miłosz Lindner jest liderem projektu „Interwencja Pasażerska”, absolwentem Brave Campu 2018, studentem Uniwersytetu Warszawskiego na wydziale  historycznym.

 
Twarde dane

„W odniesieniu do nowych spraw odnotowano ich wzrost we wszystkich regionach, za wyjątkiem regionu białostockiego, w którym liczba nowych spraw tej kategorii zmniejszyła się znacznie (z 71 do 34) […] W regionie warszawskim, podobnie jak we wcześniejszych okresach sprawozdawczych, odnotowano największą liczbę nowych spraw zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i procentowo – 234 tj. około 33,6% ogółu nowych spraw tej kategorii w Polsce. W regionie warszawskim, ma miejsce trwała tendencja wzrostu liczby nowych spraw, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i procentowo w odniesieniu do ogółu nowych spraw tej kategorii w Polsce.”

– fragment wyciągu ze sprawozdania dotyczącego spraw o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych prowadzonych w I półroczu 2017 roku w jednostkach organizacyjnych prokuratury. [LINK]

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *