Chińskie pokolenie truskawek

Jak przystało na nietypowy kraj komunistyczny, Chiny przywiązują coraz większą uwagę do nauki języka angielskiego. O szkodliwych stereotypach, pokoleniu truskawek i szoku kulturowym opowiada Anna Dombek – studentka bogatsza o dwuletnie doświadczenie w pracy nauczyciela na Dalekim Wschodzie.

 

Dominik Owczarek: Językiem chińskim posługuje się około 1,2 miliarda osób na całym świecie. Po co im nauka angielskiego?

Anna Dombek: Mówimy o mandaryńskim, czyli mowie powszechnej. Został sztucznie stworzony z dialektów środkowochińskich i północnochińskich, by wszyscy mogli się porozumieć. Państwo Środka jest coraz bardziej widoczne na arenie międzynarodowej. Chińczycy chcą się uczyć obcego języka, bo mogą dzięki temu dostać lepszą pracę bądź uzyskać solidne wykształcenie za granicą. Dotyczy to młodszej części społeczeństwa, ich rodzice nie mają raczej powodu, by się uczyć, ale chcą zapewnić swoim dzieciom lepszą przyszłość. Kapitał się zwraca, bo młodzi ludzie wracają po kilku latach z wiedzą, która napędza chińską gospodarkę.

Jaka jest specyfika tamtejszych dzieci?

Są to niestety dzieci bardzo rozpuszczone. Mowa o „pokoleniu truskawek”, które są piękne z zewnątrz, ale bardzo łatwo je zgnieść.

Czy polityka jednego dziecka ma na to wpływ?

Niewątpliwie z tego powodu Chińczycy patrzą na swoją pociechę jak na małego księcia lub księżniczkę. Od kiedy zniesiono ten przepis i nie trzeba już płacić podatku od każdego następnego potomka, sytuacja zaczyna zmierzać ku lepszemu.

Na początku pracy nauczycielskiej miałaś do czynienia z młodszymi dziećmi. Wiązało się to z dużą ilością kłopotów?

Jestem bardzo cierpliwa, ale bywały momenty, kiedy ta cierpliwość była na skraju wyczerpania. Statystycznie na grupę piętnaściorga dzieci mieliśmy zwykle czwórkę lub piątkę bardzo ciężkich przypadków, z którymi trzeba było radzić sobie indywidualnie. Słuchając opowieści znajomych, okazało się, że i tak miałam szczęście, gdyż im potrafiły się trafiać całe „grupy specjalnej troski”, w których wszystkie dzieci wzajemnie się nakręcały.

Jak to zjawisko przekłada się na stereotyp pracowitej cywilizacji, jaką jest cały Daleki Wschód?

Nie przyniesie to bardzo zauważalnych efektów, bo chińskie dzieci bardzo szybko są przyzwyczajane do rywalizacji i „wyścigu szczurów”. Z czasem każdy uczeń chce zdobyć jak najwięcej wiedzy, doświadczenia, by później to zaprocentowało. Mimo że ich pokolenie jest bardziej rozpuszczone od pokolenia rodziców, ostatecznie i tak decydujący jest ich kult pracy.

Jak wygląda nauczanie dzieci w komunistycznym kraju?

Chiny są bardziej kapitalistycznym niż komunistycznym krajem.

Pod względem ekonomicznym na pewno.

Jeśli ktoś myśli, że Chiny to typowy kraj komunistyczny, gdzie wszyscy działają jak w zegarku, to się myli. Przyszedłszy do szkoły lub przedszkola, w których uczyłam, zastałam bardzo luźną atmosferę. Nie chcę też idealizować, co tydzień ma miejsce wieszanie sztandarów, odśpiewywanie hymnu, a nawet recytowanie formułek o miłości wobec Chińskiej Republiki Ludowej.

Zaczęłaś od nauczania dzieci, później uczyłaś dorosłych. Czy nauka języka angielskiego jest traktowana poważnie przez starsze pokolenie?

Jak ktoś już się zapisuje na zajęcia, to zwykle podchodzi do tego na serio. Nie zawsze jednak przynosi to efekty, ze względu na różne obowiązki i ograniczony czas.

Niejedni Polacy chcą się uczyć np. włoskiego lub portugalskiego, ale w porównaniu z angielskim brzmi to trochę jak fanaberia. Czy w Chinach język Szekspira nie jest traktowany w podobny sposób?

Chińczycy potrafią dobrze czytać lub pisać po angielsku, ale porozumiewać się już niekoniecznie, ze względu na małą liczbę obcokrajowców w ich kraju. Nie mają z kim porozmawiać, przez co tworzy się bariera językowa. Dopiero stopniowe pokonywanie swoich ograniczeń w rozmowach z native speakerami działa na nich motywująco.

Wyobraź sobie, że musiałabyś wejść w ich skórę i również uczyć się angielskiego od podstaw. Byłoby to trudniejsze w porównaniu do podstaw chińskiego?

Oba języki bardzo się różnią. Chińska gramatyka jest bardzo prosta, ale wymowa i znaki sprawiają początkującym wiele kłopotów. Angielski jest dla nas prostszy, bo alfabet i akcentowanie nie sprawia uczącym się większych problemów, a struktur gramatycznych można się na dalszym etapie wyuczyć. Ostateczna przewaga tkwi w zakresie dostępności, drugi język jest dużo bardziej powszechny. Z chińskim nie ma tak łatwo. Żeby porządnie się go nauczyć, trzeba spędzić w Chinach trochę czasu.

Jak żyje się Europejczykom w Państwie Środka?

Wszystko zależy od regionu, w jakim się żyje. W miastach, które nie wyglądają jak typowo europejskie metropolie, nadal występuje fascynacja ludźmi z tzw. kultury zachodniej. Będąc z Europy bądź Stanów Zjednoczonych, można żyć w takich miejscach jak pączek w maśle. Zwykli Chińczycy napotkani w sklepie czy banku traktują nas wręcz jak celebrytów, stresują się naszą obecnością, chcąc wypaść jak najlepiej.

Kłóci się to ze stereotypem typowo ksenofobicznego kraju, za jaki uważa się Chiny.

Chińczycy cały czas traktują nas jako atrakcję. Znają naszą kulturę tylko z filmów bądź mediów, nie zauważając, że jesteśmy tak naprawdę takimi samymi ludźmi, jak oni. Fascynacja ta łączy się jednak z pobłażliwością. Można tam mieszkać przez wiele lat, założyć rodzinę, ale to nie znaczy, że można czuć się Chińczykiem. Nawet dożywając tam kresu swoich dni, człowiek o białym kolorze skóry jest traktowany wyłącznie jako obcokrajowiec.

Każdy z przyjezdnych ma własną, interesującą historię. Jak doszło do tego, że się tam znalazłaś?

Mój wyjazd był poprzedzony wieloletnim zainteresowaniem kulturą chińską. Zagłębiając się w ich zwyczaje, zdecydowałam się na naukę ich języka, uznając go za przyszłościowy. Po ukończeniu studiów licencjackich podjęłam pracę nauczycielki języka angielskiego w szkole językowej w Chinach.

Szok kulturowy był?

Jestem otwarta na nowe kultury, dzięki czemu udało mi się tego uniknąć. Zanim wyjechałam na dwa lata do Chin, miałam kilka lat wcześniej okazję spędzić tam sześć tygodni. Wtedy również nie doznałam żadnego szoku.

A jak potrafią reagować ci, którzy nie byli przygotowani na tak dużą zmianę?

Bardzo często ludzi przeraża wszechobecny język chiński. Nawet jeśli decydują się nim ostatecznie porozumiewać, zdarza się, że napotykają na niezrozumienie ze strony miejscowych. Klimat również ma swój wpływ. Mieszkałam w środowisku, gdzie powietrze jest bardzo zanieczyszczone, co powoduje poważne problemy zdrowotne.

Tęskniłaś za Europą, czy dano ci jej namiastkę?

W typowo chińskich częściach kraju można zatęsknić za naszą kuchnią. Gdy jednak jest się w miastach zbliżonych do nas kulturowo jak np. Szanghaj lub Shenzhen sprawa ma się zupełnie inaczej. W tym rejonie, a także w Hongkongu – byłej brytyjskiej kolonii, chińska cywilizacja miesza się ze światem Zachodu.

Rozwiałaś już kilka stereotypów dotyczących Chin, następne proszę.

W Azji istnieje przekonanie, że Chińczycy się nie myją, fatalnie wypadając pod względem dbałości o higienę podług Japończyków lub Koreańczyków. Niewątpliwie jest to krzywdzące generalizowanie.

Nadal plują na chodniki?

Zdarza się to również we wspomnianej Korei. W Chinach czynią to głównie starsi panowie, wśród młodszych nie zetknęłam się już z takim zachowaniem.

A propos młodszej generacji – jakie różnice między chińskimi a polskimi dziećmi są najbardziej dostrzegalne?

Tamtejsze dzieci nie traktują do końca serio nauczycieli obcokrajowców. Ze względu na ich kulturę i zwyczaje, próbowali mnie traktować jak dobrą ciocię, czasem wręcz lekceważąco. Jeśli ktoś daje sobie wejść na głowę, pewne jest, że dzieci to wykorzystają. W takich sytuacjach w odwodzie zawsze pozostaje pomocnik nauczyciela, który jako rodowity Chińczyk stanowi dla nas ostatnią deskę ratunku. Tego typu zachowania mają swój kres, gdy zaczyna się szkoła podstawowa. System zmusza dzieci do tego, by mocno rywalizowały już od samego początku. Tłumaczy im się, że w innym wypadku po prostu przepadną. U nas dzieci nie przywiązują aż takiej uwagi do bycia najlepszym, często wśród rodziców panuje przekonanie, że „jakoś to będzie”.

Chińskim rodzicom zdarza się obwiniać nauczycieli o złe oceny swoich latorośli?

Osobiście nie spotkałam się z takimi sytuacjami, ale na pewno lubią mieć kontrolę nad rozwojem swojego dziecka. Zdarza im się sprawdzać taśmy z monitoringu, które są w każdej szkole prywatnej, językowej lub przedszkolu.

Bardziej ufają nauczycielom czy swoim dzieciom?

Niejednokrotnie udają się sprawdzić, jak wygląda przebieg różnych zajęć. Czasem naocznie przekonują się o złym zachowaniu swoich dzieci, którym zdarza się nawet bez powodu wychodzić z klasy, rzucać książkami bądź wzajemnie przekrzykiwać.

Czy szacunek do pracy przejawia się na Dalekim Wschodzie wobec pracy nauczyciela?

W ich kulturze zawód ten jest traktowany jako wyjątkowy, świadczy o pewnym prestiżu i posiadaniu ogromnej wiedzy. Dość patetyczne zwracanie się „nauczycielu” jest tam powszechne. Nawet jeśli nie jestem Chinką, tamtejsi rodzice zawsze zwracali się do mnie z ogromnym szacunkiem.

Anna Dombek – Absolwentka studiów azjatyckich uniwersytetu SWPS.
Przez dwa lata nauczycielka angielskiego w chińskiej prowincji Henan.
Miłośniczka filmów z okresu złotej ery Hollywood.
W wolnych chwilach planuje kolejne podróże i gotuje.

4 przemyślenia nt. „Chińskie pokolenie truskawek

  1. Zgadzam się z Anią, również pracowałam jako nauczyciel w Chinach, z tymże w szkole prywatnej. Mam podobne spostrzeżenia, także byłam traktowana jak celebrytka w „maleńkim” milionowym mieście Taizhou. Czasami było to irytujące, zwłaszcza kiedy musiałam przejść przez szpaler mężczyzn, czekających na autobus do pracy. A dzieci, zgadzam się, w większości rozpuszczone kompletnie. Z nastolatkami lepiej, napotkałam bardzo dużo serdeczności i pomocy, bez której nie poradziłabym sobie, nie znając chińskiego w Chinach.

    1. Miałam głównie doczynienia z dziećmi 3-6 lat oraz uczniami podstawówki w wieku 8-11, niestety gimnazjalistów i licealistów nie było mi dane uczyć, ale słyszałam od znajomych, że uczniowie liceum są bardzo sympatyczni i mniej problematyczni ! Aby dać sobie odpocząć od dzieci uczyłam dwa razy w tygodniu w szkole dla dorosłych i był to relaks od normalnej pracy haha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *