To nie kemping

Jak często jesz? Zastanów się chwilę, zanim zaczniesz czytać. Śniadanie, obiad, kolacja. Ja dorzucam drugie śniadanie i wychodzi mi, że coś tam do ust wkładam mniej więcej co cztery godziny. A jak zapomnę kanapki do szkoły, robię się głodna, a co za tym idzie – rozdrażniona i zła.

A teraz przypomnij sobie ile czasu najdłużej nie jadłeś w ogóle. Mój osobisty rekord to jakieś dwie doby, grypa żołądkowa – do tej pory pamiętam, jak wielka była moja radość, gdy w końcu choroba minęła i mogłam choćby chleba trochę zjeść.

Teraz mały eksperyment: wyobraź sobie, że ktoś, na razie całkowicie hipotetyczny, nie jadł absolutnie nic już od tygodnia. Czy jest zmęczony? Na pewno. Myśli trochę wolniej (dosłownie, to jeden ze skutków głodu). Teoretycznie jest apatyczny, ale tego akurat moje obserwacje nie potwierdzają. Ale może dlatego, że w tym przypadku, już nie całkiem hipotetycznym, człowiek głoduje z wyboru.

Bo to nie jest tekst o tzw. Głodnych dzieciach w Afryce. Na tym się nie znam i pisać o tym nie będę. To jest tekst o lekarzach, którzy kolejną noc spędzą na korytarzu Dziecięcego Szpitala Klinicznego. Noc to dla nich dobry czas. Można spać. Spanie jest fajne, bo jak człowiek śpi, to nie pamięta o głodzie.

 

Opis sytuacji

Spokojny, piątkowy ranek w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym (zwanym też Szpitalem WUMu) w Warszawie. Powoli formują się kolejki do recepcji, pacjenci i goście przychodzą i wychodzą z holu do odpowiednich sal i gabinetów. Jest cicho, nikt się nigdzie nie spieszy. Zdawać by się mogło, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Prawdę mówiąc, nic szczególnego się nie dzieje. Sto kilkadziesiąt metrów dalej (ów szpital to całkiem spory budynek), na środku korytarza leżą karimaty, na nich śpiwory, torby, jakieś poduszki – prawie jak na kempingu. Ale na kempingu byłoby jakieś jedzenie. Zaczyna się 260 godzina protestu medyków. Protestu, gwoli ścisłości, w formie głodówki.

Na nogach są głównie ci, którzy przyjechali dopiero wczoraj, po których jeszcze nie widać, że nie jedzą. Większość leży śpiąc, półśpiąc lub próbując spać. Ktoś czyta, ktoś się uczy. Kilka osób rozmawia. Dwie dziewczyny się malują. Na ładnej zielonej kanapie leży kartka z bardzo ładnym schematem krzepnięcia. Ktoś zostawił notatki.

Są dwa rodzaje koszulek: czarne i białe. Czarne głodują, białe wspierają. Czarnych jest około 35. Białych – różnie. Od kilku do kilkuset. Może nawet kilku tysięcy. Nikt już nie liczy.

 

Wyjaśnienie

2 października lekarze rezydenci z Porozumienia Rezydentów OZZL rozpoczęli protest głodowy. Żądają zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8% PKB, zlikwidowania kolejek, zwiększenia ilości personelu medycznego, likwidacji biurokracji i poprawy warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia.

Protest trwa już prawie dwa tygodnie. Efektów brak.

 

Objaśnienie wyjaśnienia

Lekarz rezydent: ukończył sześcioletnie studia, potem trzynastomiesięczny staż, zdał Lekarski Egzamin Końcowy, ma więc pełne prawo wykonywania zawodu. Odbywa on specjalizację na zasadach rezydentury (można jeszcze robić specjalizację na etacie albo w formie wolontariatu), tzn. pracuje w szpitalu, ale pieniądze na jego wynagrodzenie pochodzą z Ministerstwa (na etacie – z funduszu szpitala, a na wolontariacie, cóż, na wolontariacie nikt mu nie płaci za pracę). Jego pensja jest odgórnie ustalona (zależnie od wybranej specjalizacji i roku specjalizacji wacha się w granicach 2200 – 2800 złotych na rękę. Zazwyczaj dwa pięćset.)

Ochrona zdrowia: zwana błędnie służbą zdrowia. Ogół opieki medycznej, usług, struktur, infrastruktur, ludzi pracujących w owym systemie.

6,8% PKB: zalecany przez WHO minimalny poziom nakładów publicznych na ochronę zdrowia. Minimalny. (Dla porównania, Czechy wydają na ten cel ponad 6% PKB, większość krajów Europy Zachodniej ok. 7% PKB lub więcej).

 

Kontekst

Wróćmy do szpitala dziecięcego. Korytarz w stonowanych, zielono-szarawych barwach i miękkie zielone kanapy dzielące przestrzeń. Na wysokości sufitu wiszą kolorowe ryby, taka dekoracja. Sufit jest przeszklony, cztery piętra wyżej. Naprawdę tu ładnie.

Nie mogłem zasnąć przez te ryby, mówi mi jeden z lekarzy. Przyjechał wczoraj, by dołączyć do głodówki. Od dwóch lat działa w Porozumieniu Rezydentów i opowiada mi o tym, co robili do tej pory. Dwie duże manifestacje (brak efektów) i spotkania, niezliczona ilość spotkań z politykami, mediami, zwykłymi ludźmi. Była też duża akcja Adoptuj Posła, w ramach której lekarze rezydenci spotykali się z parlamentarzystami, by informować ich o swojej trudnej sytuacji i przekonywać o konieczności reform w ochronie zdrowia. Praktycznie wszyscy posłowie, którzy wzięli udział w akcji (a było ich 110) zgodzili się co do tego, że obecne wynagrodzenie lekarzy rezydentów jest za niskie i należy je podnieść. I co z tego?

Sytuacja

Praca w szpitalu jak-na-etacie, z często tylko teoretyczną pomocą starszych lekarzy, do tego dyżury (całodobowe), co najmniej raz w tygodniu. Ale jeśli nie ma kim ich obsadzić… Warto też dodać, że na koniec rezydentury lekarz zdaje egzamin specjalizacyjny, a nawet abstrahując od tego: musi się ciągle doszkalać. Za książki płaci sam. Za szkolenia płaci sam, za dojazd na nie również. Dodatkowy grosz zawsze się przyda, prawda?

Staram się pracować nie więcej niż 260 godzin w miesiącu, mówi inny lekarz. Zarabiam mniej (niż moi koledzy – przyp. aut.), ale wolę w ten sposób, niż się przemęczać. Czyli jednak można. Dodaje też: Mam szczęście, bo mieszkam z żoną u dziadka, który jest naprawdę świetnym człowiekiem.

Wielu wyjeżdża za granicę. Na studia, po studiach, po stażu, po rezydenturze, w trakcie. Wyjeżdżają, bo za granicą mogą żyć godnie i godnie pracować.

 

Negocjacje

2 X zaczął się protest głodowy.

5 X rektor WUMu (Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego) zaaranżował negocjacje między rezydentami a stroną rządową z udziałem profesjonalnego mediatora, zakończyły się one jednak 7 X brakiem porozumienia.

11 X doszło do porozumienia, którego nie było: rano z rezydentami spotkał się marszałek senatu Stanisław Karczewski, wypracowano wtedy konkretne rozwiązania. Obiecano również, że o 13.00 pani premier Beata Szydło spotka się z lekarzami (na miejscu protestu), o ile tylko przerwą głodówkę, i podpisze pewne zobowiązania. Protest zawieszono, lecz nagle okazało się, że odbywa się spotkanie Rady Dialogu Społecznego, że pani premier pojechała tam, a potem na konferencji prasowej powiedziała, że lekarze nie chcą się zgodzić na jej ofertę. Potem było już tylko gorzej.

Warto jeszcze dodać, co oferowała pani premier: zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do 6% PKB do 2025 roku (lekarze chcą, by stało się to w przeciągu trzech lat, do 2021 roku) i udział przedstawicieli Porozumienia Rezydentów w pracach komisji, która miałaby wypracować konkretne rozwiązania. Ta komisja istnieje od kilku lat, twierdzi mój rozmówca, nic nam nie da dołączenie do niej. Po pierwsze, nikt się tam z nami nie będzie liczył. Po drugie, ta komisja nic jeszcze nie zrobiła, komentował pewien rezydent. Stanowisko oficjalne na temat komisji jest jasne: Jesteśmy lekarzami, a nie politykami, ekonomistami. Lekarze są gotowi pomóc w pracach komisji w roli obserwatorów, konsultantów, doradców – ale nie znają się na budżecie państwa na tyle, żeby pracować nad rozwiązaniami na poziomie jakiejś komisji.

 

Dalej

Późnym wieczorem (po 21.00) 12 X rezydenci zostali zaproszeni na spotkanie z panią premier. Szybko zawiesili protest (przerwanie protestu nadal pozostawało ze strony pani premier warunkiem sine qua nona) i wydelegowali przedstawicieli na spotkanie… na którym nie pani premier stwierdziła, że będzie rozmawiać dopiero, gdy rozwiążą protest. O 23.30 protest wznowiono.

W międzyczasie, po południu 12 X, NIL (Naczelna Izba Lekarska) ogłosił 13 X 2017 Dniem Solidarności z Protestującymi Lekarzami (pisownie oryginalna), a OZZL (Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy) wezwał wszystkich lekarzy do czynnego poparcia protestu głodowego Porozumienia Rezydentów. Protest popiera również Federacja Porozumienie Zielonogórskie (zrzeszająca lekarzy rodzinnych), związki i przedstawiciele innych zawodów medycznych, a także liczne izby lekarskie, uczelnie medyczne i inne podmioty. Teraz to już wstyd nas nie popierać, stwierdziła jedna z uczestniczek protestu. Coś w tym jest.

 

Rozmowy

Na szpitalnym korytarzu powoli zaczyna się ruch. Przyjechała reporterka z radia, znana już lekarzom, zaraz będzie przeprowadzać wywiad z protestującymi. Na miejscu jest jeszcze kilkoro innych dziennikarzy, jednak wszyscy starają się być cicho – pamiętajmy, że do północy trwała tu konferencja prasowa Porozumienia Rezydentów – trwała do północy, bo o 23.30 skończyły się negocjacje. Jak o szóstej przyjechali ludzie ze stacji X to nie mogli nikogo obudzić, śmieją się medycy.

Ale wczoraj, jak tu stałem, podczas tej konferencji, to było mega, relacjonuje pewien rozemocjonowany medyk – to ciekawa obserwacja, ale im ktoś dłużej głoduje, tym bardziej ekspresyjny i dynamiczny jest (o ile tylko nie leży). Cały hol i wszystkie piętra, wszystkie korytarze pełne białych fartuchów. Niesamowite wrażenie! (Mówi o bodaj pierwszej tak dużej konferencji, tej z wieczoru 12 X. Dziś na nagraniach wideo z konferencji widać kilkanaście mikrofonów znanych stacji radiowych i telewizyjnych.)

Codziennie przychodzą ludzie, by wyrazić poparcie, porozmawiać, pobyć. Lekarze, nie-lekarze, też pacjenci tego szpitala. Wszyscy. Na facebookowej stronie Porozumienia Rezydentów OZZL można znaleźć mnóstwo zdjęć ludzi w białych koszulkach z charakterystycznym nadrukiem, którzy w ten sposób dają znać, że popierają protest. Są aktorzy, są lekarze, są sale wykładowe pełne studentów, a od wczoraj – są rynki polskich miast, w których odbywają się manifestacje i pikiety.

Konsekwencje

Protest medyków nie ogranicza się do głodówki. Trwa ona nadal, ponieważ cały czas przyłączają się nowi ludzie, już nie tylko lekarze, bo obecny na miejscu jest też ratownik medyczny i diagnostki laboratoryjne.

Pierwszego dnia protestu miała miejsce masowa akcja oddawania krwi przez lekarzy. W zeszłą, jak i w tę sobotę o 12.00 odbyły się pikiety pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. W wielu innych miastach odbywają się podobne pikiety i manifestacje.

Niepokoi mnie jednak co innego: swoją odezwę do lekarzy OZZL kończy tak: „Poza wszystkim,  ZK OZZL wzywa wszystkich lekarzy w Polsce, zatrudnionych w szpitalach do podjęcia przygotowań do akcji jednoczasowego wypowiedzenia klauzuli opt –out.

Podpisanie tej klauzuli pozwala lekarzowi pracować więcej niż przepisowe 48 godzin tygodniowo. Jednoczesne wypowiedzenie tej klauzuli może pokazać jak dramatyczne są braki kadrowe w ochronie zdrowia. Nie będzie komu pracować.

 

Braki

Czy to normalne, że z siedmiu godzin, które codziennie pracuję w szpitalu, pięć spędzam na zajmowaniu się dokumentacją – z tego całą godzinę zajmuje mi samo drukowanie odpowiednich dokumentów?, pyta mnie lekarz. Inny opowiada o braku miejsc: Choćby ostatnio. Nie miałem gdzie położyć pacjenta z interny – musiałem dzwonić po innych szpitalach, czy go nie przyjmą. Na całej Opolszczyźnie nie było wolnego łóżka!

Wtóruje mu kolejna rezydentka: Przywożą mi wieczorem transportem medycznym (karetką – przyp. aut) zdemenciałą pacjentkę, mówią, że ma protezę zębową w drogach oddechowych. Nie wierzę, ale tak, prześwietlenie potwierdza. Nie mam łóżka żeby ją położyć, więc dzwonię do szpitala X. Nie mają łóżek, tak samo w szpitalu Y. W szpitalu Z nie ma instrumentariuszki, więc operacji nie zrobią. U nas nawet wózka nie ma, żeby ją po operacji położyć. Dzwonię do miasta A, tam odbiera rezydentka, jest sama, nie wie, czy może przyjąć pacjentkę (to trudny przypadek – przyp. aut.). Dzwoni do przełożonego, na szczęście nie jest za późno (wieczór, a nie środek nocy – przyp. aut.). Przełożony oddzwania już do mnie i zgadza się, przyjmą ją. Kierowca mi mówi, że jej nie weźmie, ja go rozumiem, ale nie ma opcji, w końcu go zmuszam.

Dwoje z tych rozmówców jest na pierwszym roku rezydentury.

 

Świadomość

Wszyscy moi rozmówcy twierdzą, że wiedzieli na co się piszą, gdy szli na studia lekarskie. Wiedzieli o trudnych warunkach i niskich pensjach. Choć człowiek nie wie co to znaczy, dopóki nie przepracuje 24 godzin ze świadomością, że o trzeciej nad ranem może przyjść pacjent – i ty nie wiesz, czy on ci za godzinę nie umrze, czy przyszedł po L4.

Nie mogłem siedzieć w pracy ze świadomością, że oni tu głodują. Więc przyjechałem, od wczoraj tu jestem. To desperacja, jasne. Ale nie walczę tu o siebie, walczę o cały system i o przyszłe pokolenia.

Największe wrażenie robi na mnie lekarka, która głoduje od początku. Widać po niej, że nie czuje się tak dobrze jak deklaruje, widać, że nie ma za dużo siły, a słyszę, jak mimo to odpowiada na pytania o pikietę Transparenty tak, race nie. A transparenty „Niech jadą” (słowa posłanki Hrynkiewicz do młodych lekarzy)? Czy to nie będzie za bardzo..? Niech piszą co chcą. Transparenty są bezpieczne, race nie.

 

Poparcie

W sobotę rano znów robię przegląd doniesień medialnych na temat protestu medyków. Pełne poparcie wyraziła WMA (World Medical Association – Światowe Stowarzyszenie Medyków). Protest poprał również Związek Nauczycielstwa Polskiego. Rezydentów odwiedziła Anna Trzeciakowska, sanitariuszka z okresu Powstania Warszawskiego, i przekazała im swoją opaskę sanitarną. Brakuje mi słów, by skomentować ten gest – znam powstańców i wiem, czym dla wielu z nich są ich opaski, że to często najważniejsza, najcenniejsza dla nich rzecz – stąd rozumiem wymowność tego czynu.

 

Później

W telegraficznym skrócie, w sobotę odbywają się manifestacje w 21 miastach. Nie ma doniesień o jakichkolwiek zamieszkach. W ramach warszawskiej pikiety delegacja głodujących składa na ręce pani premier (na ile dosłownie, a na ile na biurko w jej kancelarii – nie wiem) postulaty:

  • zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do 6,8% PKB do 2021 roku,
  • podwyższenie pensji lekarza rezydenta do poziomu 1,05% średniej krajowej kwoty wynagrodzenia już teraz (jest to de facto postulat o przyspieszenie reformy, którą minister Radziwiłł chce wprowadzić do 2022 roku)
  • Renegocjacja warunków zatrudnienia zapisanych w ustawie o płacy minimalnej

Konkrety. W większości to projekty ministerialne, medycy chcą jedynie, by wprowadzono je szybciej.

 

Solidarność

Jest szesnasty..? Tak, szesnasty października. Trwa piętnasty dzień protestu głodowego, dochodzi dwudziesta pierwsza, zaczyna się wywiad – relacja Jarosława Bilińskiego, wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów. Zmęczony człowiek opowiada o tym, co się działo: że już nie będą powstrzymywać protestów głodowych w innych miastach, że na dniach zaczną się głodówki w całym kraju. Co ważniejsze, Porozumienie Zawodów Medycznych, najważniejsza organizacja zrzeszająca organizacje poszczególnych zawodów (to naprawdę najsensowniejszy opis, na jaki mnie stać, bo, choć może nie tak jak wspomniany wiceprzewodniczący, ale jestem zmęczona), uchwaliło przekształcenie protestu Porozumienia Rezydentów OZZL w protest PZM – czyli nie tylko rezydentów, nawet nie tylko lekarzy – a wszystkich zawodów medycznych.

Do głodówki dołączają kolejne miasta, Szczecin, Leszno, szykują się Łódź, Gdańsk i Kraków. Padły też słowa o możliwym, niechcianym i oby-nie-był-konieczny, strajku generalnym. Coraz bardziej cieszę się, że nie mam problemów zdrowotnych.

 

Żeromszczyzna nasza powszednia

Jaki jest wzór lekarza? Z perspektywy pacjenta powiedziałabym, że skupiony na pacjencie, miły, dobrze wykształcony, szybko dostępny. Z perspektywy potencjalnego studenta medycyny, powiedziałabym, że wyspany i dożywiony. A z perspektywy kryptohumana stwierdziłabym, że przecież mamy w polskiej literaturze wzorzec lekarza.

A według niego lekarz to człowiek z misją. Z pasją, powołaniem i zapałem. Gotów na znoszenie wszelkich trudów i niedogodności, byleby tylko móc nieść uzdrowienie innym ludziom. Pełen ideałów i idei. Dokonujący dramatycznych wyborów, poświęcający szczęście osobiste, aby tylko spełnić ten cel, aby leczyć. Czy możemy tego oczekiwać od rzesz młodych ludzi zaczynających karierę medyczną?

Wszak historia Doktora Judyma do kanonu lektur należy, więc każdy potencjalny lekarz powinien wiedzieć na co się pisze. A że dług przeklęty jest wspomagany przez twardą rzeczywistość – to inna sprawa.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *