How I Met Polish Opposition

Dzieci, dziś opowiem Wam o zdumiewających czasach, kiedy SLD startuje z jednej listy z Ryszardem Petru, obywatele dowiadują się o istnieniu Zielonych w Polsce, a Adrian Zandberg ma rację.

Najpierw jednak polecam czołówkę: muzyczka.

Sezon I; wszystko zaczęło się w 2015 roku…

1: Zjednoczona Prawica (PiS + Ziobro i Gowin) wygrywa na loterii. Do swojego programu przekonuje największą część wyborców, a dzięki progom wyborczym zdobywa samodzielną większość w Sejmie.

Dzieci, pamiętacie progi wyborcze, prawda? Jest to smutne, ale konieczne narzędzie poprawy ordynacji proporcjonalnej. Pokonuje ono ugrupowanie Korwin-Mikkego (największą ulgę odczuwa w tym momencie prawdopodobnie sam lider), a także koalicję ugrupowań lewicowych.

2: Partia dotąd rządząca, Platforma Obywatelska, nie rozumie, co zrobiła źle. Otwiera wino, siada pod biurkiem i płacze. Korzysta na tym Nowoczesna, która ma ambicje zająć miejsce starszej siostry – tak jak przejęła po niej wszystko inne, w tym program.

3: PO bierze się w garść. A raczej ją biorą w garść. A raczej bierze w garść – Grzegorz Schetyna.

Sezon II; 2015-2018

1: Zjednoczona Prawica zabiera się dziarsko do pracy. Rozpoczyna się wieloletnia batalia o sądownictwo. Historia pełna niejasności, spisków, zwrotów akcji. Historia sama w sobie na jeszcze inny serial, a dla nas ważna z jednego powodu – jest kamieniem węgielnym współczesnej opozycji.

2: Wzięte w garść PO odradza się. Z początku powoli, niezauważalnie. To dlatego, że nie odradza się poprzez zyskiwanie nowych wyborców, ale likwidację rywali. Raz wraca do konserwatywnych korzeni, to znowu przewodzi progresywnej rewolucji. Czeka.

3: Nowoczesna nie rozumie działań Platformy. Nie umie też wyjaśnić własnych działań. Lewica wyjeżdża gdzieś na bardzo długo, zostawiając po sobie rzutnik wycelowany w Kancelarię Premiera. Głosem rozsądku w rozgrzanej do czerwoności debacie publicznej staje się z jednej strony Kukiz’15, z drugiej PSL. Oba ugrupowania za karę tracą posłów.

Sezon III, 2018-2019

1: Protest za protestem. Już nie w obronie demokracji, ale w nadziei na zbliżenie polskiej rzeczywistości do tego, co na co dzień pokazuje telewizja publiczna. Opozycja jednak nie zyskuje. PO wzmacnia więc swoją jednościową taktykę, połykając Nowoczesną.

2: Wybory samorządowe stają się prawdziwym świętem demokracji. Świętują bowiem wszyscy – zarówno rząd, jak i opozycja. Ci pierwsi, bo wygrali. Ci drudzy, bo nie przegrali.

3: Lewica wraca do kraju na rowerze. Stop, to jednak nie była lewica, tylko centrolewica. Stop, nie, to było jakoś inaczej. Z braku laku nazwijmy ją Wiosną.

Sondaże wariują. A na punkcie sondaży wariuje cała Polska.

4: Na prawicy pojawiają się kolejni gracze. Co ja mówię, całe mnóstwo graczy. Raper, reżyser, ruchy pro-life, narodowcy. Wolność na powrót staje się Korwinem, po czym traci prawo do subwencji, bo okazuje się, że nigdy nie była partią. Jakubiak tworzy coś nowego. Gwiazdowski tworzy coś nowego. Fajerwerki.

5: PO jest już pewne – ma za mało czasu, żeby pozyskać nowych wyborców, ale wystarczająco, żeby ukraść ich innym. Powstaje Koalicja Europejska, która zmusza starych socjalistów do układania się z neoliberałami. Odtąd każdy kto poza koalicją, ten z PiSem.

6: Narracja o zjednoczeniu przyciąga jednak nie tylko miłe sondażowe procenty należące wcześniej do SLD czy PSL, ale też polityczny plankton, któremu niemniej nie można zabronić się przyłączyć. Na scenie z powrotem pojawia się Robert, przepraszam, Ryszard Petru. Okazuje się również, że od 2004 roku istnieje w kraju Partia Zieloni. Wszystkim członkom Koalicji trzeba zapewnić miejsca na listach. Doły PO są niezadowolone, ktoś wrzuca mediom informację o Tusku sondującym struktury.

7: Polska wstrzymuje oddech, bo oto Adrian Zandberg ma rację. Sytuacja, w której głosując na zdeklarowanych socjalistów, popiera się listę zdeklarowanych neoliberałów, to sytuacja skrajnie antydemokratyczna.

Prognozy na sezon IV

Oj ciężko cokolwiek w Polsce przewidzieć. Tak jakby wyborcy zawsze zachowywali się na złość komentatorom. Dwie rzeczy jednak już do wyborów europejskich, a prawdopodobnie i parlamentarnych się nie zmienią.

Po pierwsze; każdy będzie miał na kogo głosować. W grze są radykalni oraz umiarkowani katolicy, ateiści, narodowcy, antyfaszyści, socjaliści starej daty, socjaliści nowej daty, chadecy, neoliberałowie, euroentuzjaści, eurosceptycy, demokraci, monarchiści i politologia wie kto jeszcze.

Po drugie; długo jeszcze będziemy w Polsce czekać na debatę publiczną z prawdziwego zdarzenia. I osobiście akurat w roku wyborczym winię za tę sytuację bardziej opozycję niż rząd. Podczas gdy w każdy inny czas to rząd ma więcej środków, aby zapewnić porządną debatę publiczną, to w czasie wyborów opozycji najważniejszym zadaniem jest zbudować alternatywę wobec rządu, który do naprawy debaty publicznej się nie kwapi.

Co natomiast dostajemy na koniec długiego serialu How I Met Polish Opposition? Koalicję Europejską, której członkowie sami przyznają, że będą należeć do różnych frakcji, a łączy ich wyłącznie niechęć do PiSu. Koalicję ugrupowań skrajnie prawicowych, których sama debata nie bardzo interesuje, bo Prawda jest przecież po ich stronie. Nową jakość Wiosny, która promowane przez siebie pojednanie chętnie zaczęłaby od Trybunału Stanu.

Powodzenia w sezonie czwartym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *