10 powodów, dla których warto wybrać się na weekend do Wiednia

Gdyby stworzyć listę miast idealnych na krótki wyjazd, Wiedeń znalazłby się w ścisłej czołówce. Piękna architektura, wykwintne słodycze i muzyka klasyczna to jedne z wielu czynników, dla których turyści z całego świata są skorzy odwiedzić miasto Mozarta.

 

  • Bliżej i taniej niż się wydaje

Ulicami przechadzają się turyści z wielu zakątków świata. Aby poczuć wyjątkową atmosferę, ludzie masowo docierają ze Stanów Zjednoczonych, Bliskiego i Dalekiego Wschodu czy Australii. Jakby same wiedeńskie atrakcje „mało” kosztowały, trzeba w ich wypadku doliczyć koszty długiego przelotu.

Jadąc z Polski, można przebyć ledwie ponad 600 kilometrów, zamiast 6000. Najbardziej pod względem stosunku ceny do długości podróży opłaca się przejazd pociągiem. Za siedmiogodzinną podróż w jedną stronę można zapłacić około 120 złotych. Przejazd Polskim Busem może wynieść ledwie 50 złotych, ale dla niektórych jest to po prostu dziesięciogodzinna gehenna. Co kto woli.

  • Przede wszystkim architektura

Nie trzeba być ekspertem, żeby dać się urzec wyglądowi wiedeńskich ulic. Ten aspekt niewątpliwie pozostawia w tyle wiele stolic europejskich. Belweder wraz z innymi historycznymi częściami miasta tworzy spójną całość z nowoczesnymi budowlami pokroju Vienna International Centre lub galerią Albertina. Trudno w Wiedniu znaleźć dzielnicę, która nie byłaby na swój sposób urokliwa. Wschodnia część miasta przeznaczona raczej dla mieszkańców, również jest warta odwiedzenia przy okazji trochę dłuższego pobytu.

  • Hofburg

Być w Wiedniu i nie zobaczyć siedziby Habsburgów to jak być w Paryżu i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Kompleks perełek architektury jest kwintesencją miasta. To tutaj znajdują się cesarskie apartamenty, cesarski skarbiec i muzeum Elżbiety Bawarskiej, czyli słynnej Sissi – jednego z symboli miasta. Hofburg nieraz jest porównywany przez przewodników do Wilanowa, ale pod tym względem nasza wersja nie ma innego wyboru niż ustąpić pałacowi, który wywiera ogromne wrażenie na turystach z całego świata.

  • Apfelstrudel i Cafe Melange

Prawdopodobnie jeden z najlepszych zestawów jaki dała historia szeroko pojętych kulinariów. Słynne sznycle poddają się różnym modyfikacjom, byle tylko spełnić wybujałe oczekiwania turystów. Strudel jabłkowy oraz espresso ze spienionym mlekiem pozostają niezmiennie takie same. Cafe Melange to nie jedyny świetny, a zarazem prosty pomysł Wiedeńczyków. W niektórych kawiarniach można zamówić Kaffe Sobieski – podwójne espresso z wódką i miodem. Wymienione opcje są na pewno lepsze niż oryginalny Tort Sachera, podawany w kawiarni słynnego hotelu. Chyba że ktoś chce wydrenować swój portfel otrzymując w zamian cukrzycę.

  • Mozart

Wielbiciele Mozarta mogą pójść śladami geniusza przez ulice Wiednia – od Schloss Schönbrunn, przez Katedrę św. Szczepana, aż do wiedeńskiego domu Mozarta, gdzie w oryginalnie zachowanym mieszkaniu kompozytora stworzono jemu poświęcony świat. Jako niezależny artysta pozostawił trwały ślad w stolicy, mimo że pochodził z Salzburga. Nawet turyści niezainteresowani muzyką klasyczną, będą musieli się natknąć na wizerunek kompozytora. Począwszy od czekoladek w sklepach, Cafe Mozart (głośne nazwisko, to i cena wyższa), po monument w ogrodzie Burggarten.

  • Różnorodność restauracji

Dojeżdżając do stacji Wien Hauptbahnhof można od razu z walizką w ręce skierować się w okolice pobliskiej ulicy Singerstrasse. Międzynarodowość tamtejszych knajpek to tylko zaczątek pobytu w Wiedniu, gdzie da się znaleźć restaurację serwującą menu z każdego zakątka świata. Zdarza się też przerost formy nad treścią: oto w sercu miasta – włoska restauracja z napisem w szyldzie „We speak Russian”. Dla Polaków szybko tęskniących za Majonezem Kieleckim lub piwem Żywiec nadzieja tli się w postaci delikatesów, które szyldem przypominają późne lata dziewięćdziesiąte, ale dają namiastkę naszego klimatu tym, którzy nie mogą wytrzymać rezygnacji z pierogów na rzecz sznycli. Pośród całego internacjonalnego towarzystwa, można znaleźć nawet typowe, ciche bazarki, które przypominają turystom, że otoczka Wiednia wcale nie musi być sztuczna.

  • Street Food

Niby nic specjalnego w porównaniu z międzynarodowym szeregiem restauracji, ale w Wiedniu budki z jedzeniem są bardzo charakterystyczne. Daje to ciekawy kontrast – eleganckie lokale w zestawieniu z Turkami lub Serbami sprzedającymi hot-dogi. Myli się ten, kto pomyśli, że okopują się głównie w mniej ekskluzywnych dzielnicach. Street Food wpisuje się w klimat miasta również w jego sercu, gdzie turyści po degustacji wykwintnych ciast, niejednokrotnie decydują się na swojską pieczoną kiełbaskę.

  • Prater

Budek ze street foodem nie brakuje również na terenie najbardziej znanego parku rozrywki w centralnej Europie. Jest to przykład przereklamowania, gdyż spokojnie można by znaleźć minimum kilka podobnych jakością. Niby nic specjalnego, ale zdecydowanie warto odwiedzić, choćby w celu zobaczenia słynnego Diabelskiego Młynu.

O ile wesołe miasteczko nie wywiera wielkiego wrażenia, warto zagłębić się w zieloną część Prateru. Park miejski obejmujący powierzchnię sześciu milionów metrów kwadratowych był kiedyś terenem, gdzie członkowie rodziny Habsburgów urządzali polowania. Obecnie na łowy wybierają się kieszonkowcy i grupki imigrantów, o których ekscesach turyści nieraz mieli już okazję się przekonać. Okolica wokół stacji metra nie należy do najbezpieczniejszych, szczególnie po zmroku.

  • Hiszpańska Szkoła Jazdy

Każdy pokaz jeździecki to ukoronowanie wysiłku nie tylko koni i jeźdźców, ale też niespełna 500-letniej tradycji. Początkowo, ze względu na czasy w jakich przyszło założyć to miejsce, szkoła służyła przystosowaniu zwierząt do sprawności w bojach. Na szczęście dość szybko skupiono się na walorze estetycznym, który zachwyca turystów po dziś dzień.

By móc dostąpić zaszczytu występów, konieczne są wieloletnie szkolenia, co ma swoje efekty w cenach. Podziwianie w akcji koni przygotowywanych przez najlepszych trenerów nie należy do najtańszych atrakcji, nie mówiąc już o wynajęciu indywidualnych lekcji jeździectwa pod ich okiem. Opłaca się za to być pewnym farmerem, żyjącym w okolicach Wiednia, który przyjmuje do siebie konie na zasłużoną emeryturę. Jego konto bankowe udowadnia, że Hiszpańska Szkoła Jazdy dba o swoich „pracowników”.

  • Nie wprawia w kompleksy

Łatwo zauważalny bałagan w organizacji nie wystawia pozytywnej cenzurki, tak samo jak znikoma ilość angielskich napisów przy jakichkolwiek miejscach często odwiedzanych przez turystów. W Polsce wokół obcokrajowców się skacze, podczas gdy przeciętni Helmut i Helga są dość ograniczeni językowo. Ze słynnym niemieckim „ordungiem” Austriaków łączy raczej tylko język, którym się posługują.

Mimo drobnych wad, Wiedeń jest miejscem, które koniecznie należy odwiedzić. Szczególnie warto zwrócić uwagę na architekturę, która jest prawdopodobnie jedyną rzeczą mogącą wprawić polskich turystów w kompleksy podług własnego kraju. Sukces transformacji ustrojowej, czy lekkie przereklamowanie jednej z najpiękniejszych stolic europejskich? Oceńcie sami – jest tylko jeden sposób, by się o tym przekonać.

[nosacz]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *