Aby koszmar nigdy się nie powtórzył

Dzień Zwycięstwa to nie tylko pokaz siły wojskowej na Placu Czerwonym w Moskwie, ale przede wszystkim możliwość przypomnienia sobie o żołnierzach. Nawet jeśli wielu młodych Rosjan jest dumnych ze swoich bohaterów, nie brakuje głosów krytycznych wobec formy upamiętniania zwycięstwa nad hitlerowcami.

 

W paradzie bierze udział ponad 13 tysięcy żołnierzy i oficerów. Wywołuje ona ogromne wrażenie. Słychać gromkie „Uraaaaa!”, po czym z wielu tysięcy gardeł rozbrzmiewa hymn Rosji. Przez wielu uznawany za jeden z najpiękniejszych, niezależnie od narodowych sympatii.

Defilada odbywająca się co roku dziewiątego maja jest okazją dla weteranów do ubrania się w galowe mundury i spotkania z dawnymi towarzyszami broni. W tym roku było ich ponad 1,5 tysiąca. Zazwyczaj przez cały dzień po paradzie w moskiewskich parkach i restauracjach nadal trwa świętowanie zwycięstwa z 1945 roku.

Tradycja wiąże się również z kontrowersjami. Świat zachodni zwraca uwagę na „prężenie muskułów”, niekoniecznie muszące kojarzyć się z pokojem, który częściowo nastał po hekatombie II wojny światowej. Młodzi Rosjanie są dumni z pokazów siły, a wśród tych o skrajnych poglądach występują nawet opinie, że „Polska powinna być kolonią Rosji”.

Nie brakuje jednak takich, którzy podchodzą do defilady krytycznie. Niekoniecznie muszą maszerować w antyputinowskich demonstracjach. Pragną, by Europa nie musiała ponownie spływać krwią.

 

Aleksander, 19 lat, Uniwersytet Moskiewski

Moja rodzina obchodzi Dzień Zwycięstwa, chociaż nie bierzemy udziału w różnorodnych akcjach masowych. Zwykle oglądamy paradę w telewizji, po czym dzwonimy do krewnych, ze szczególnym uwzględnieniem starszego pokolenia.

Pokaz mocy wojskowej może mieć miejsce, w końcu o to właśnie chodzi. Taka demonstracja nie musi mieć charakteru groźby. Jeśli ma, wydarzenie przestaje być świętem i staje się wyłącznie akcją polityczną o wątpliwej wartości przekazu.

Konsekwencje II wojny światowej nie tylko całkowicie określają współczesny świat, ale także mają wyjątkowe znaczenie dla Rosji. Musimy zachować tradycję obchodzenia Dnia Zwycięstwa jako najważniejszego elementu historycznej pamięci narodu, tak jak Francuzi obchodzą Dzień Bastylii.

Na dziewiąty maja można patrzeć dwojako. Z jednej strony nie sposób nie zauważyć wykorzystywania tego święta na potrzeby ideologii, czasami w stopniu bliskim absurdu. Nie lubię szczególnie przesadnej pompatyczności. Jednocześnie uważam, że jest to jedno z głównych wydarzeń w historii mojego kraju i trzeba przywiązywać do niego ogromną wagę.

Aleksandra, 19 lat, Wyższa Szkoła Ekonomii w Moskwie

Obchodziłam Dzień Zwycięstwa, kiedy byłam w szkole. W rosyjskich szkołach zawsze organizowane są  wydarzenia z okazji tego święta. Koncerty, czapki wojskowe, wstążki św. Jerzego, wiersze znanego radzieckiego poety Konstantyna Simonowa – to wszystko działo się rokrocznie. W rodzinie nigdy nie przykładaliśmy wielkiej wagi do tego święta. Tylko moja 80-letnia babcia w ciągu ostatnich dwóch lat zapragnęła dołączyć do Nieśmiertelnego Pułku – patriotycznej organizacji społecznej.

Pokaz mocy wojskowej jest niestosowny. Czołgi na ulicy Twierskiej w Moskwie, myśliwce na niebie nad Placem Czerwonym – wygląda to absurdalnie. Mam poczucie, że obchodzimy raczej wojnę niż pokój. Jakbyśmy starali się pokazać państwom zachodnim naszą siłę i gotowość powtórzenia wojny, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Znaczenie zwycięstwa nad Hitlerem jest nadal odczuwalne, jednak po 73 latach życie w naszym kraju jest kilkakrotnie gorsze, niż w pokonanych Niemczech. Oni odbudowali swoją gospodarkę, przywrócili status jednego z najmocniejszych państw Europy, a Rosja pozostała krajem Trzeciego Świata, gdzie więcej niż 50% obywateli żyje poniżej granicy ubóstwa. Zwycięstwo sprzed siedmiu dekad jest chyba jedyną rzeczą, która nas jednoczy. Poza tym nie mamy prawie niczego, z czego możemy być dumni.

Dzień Zwycięstwa to data przypominająca o ludziach, którzy zginęli w czasie wojny, broniąc swojego kraju. Powinniśmy dziękować losowi, że już od 73 lat nie wiemy tak naprawdę, czym jest wojna.

 

Anna, 22 lata, Collegium Civitas

Obchodzę to święto od dzieciństwa. Kiedy byłam małą dziewczynką, rodzice opowiadali mi o znaczeniu Dnia Zwycięstwa. W szkole chodziliśmy na paradę z nauczycielami i przyjaciółmi.

Mam bardzo ciepłe wspomnienia z obchodów rocznicy. Myślę, że odkąd stałam się dorosłą osobą, zaczęłam obchodzić to święto w inny, bardziej prywatny sposób. Teraz stanowi ono dla mnie możliwość zadumy nad tą okropną tragedią. Nad tym, przez co przeszły zarówno Rosja, jak i Polska.

Parady wojskowe muszą pokazywać moc państwa, ale sens tej w Dniu Zwycięstwa wynika z oczekiwań wielu ludzi. To święto bliskie naszym sercom, wywołujące różne uczucia – od szczęścia i wdzięczności do żalu i bólu. Pamięć o tym, przez co przeszedł nasz naród w czasie wojny, będzie żywa wiecznie.

Andriej, 19 lat, Uniwersytet Moskiewski 

Nie mamy tradycji obchodzenia Dnia Zwycięstwa w mojej rodzinie. Moi dziadkowie, którzy mieli wspomnienia z czasów wojny, już od kilku lat nie żyją. Rodzice zwykle mają swoje sprawy, a jeśli chodzi o mnie, zawsze jestem zajęty na uczelni, bo corocznie w maju zbliżają się egzaminy.

Nie jestem zwolennikiem „prężenia muskułów”. Święto Dziewiątego Maja to przede wszystkim dzień pamięci ofiar wojny. Wykorzystanie tego święta dla interesów współczesnej politycznej elity Rosji jest cynizmem i hipokryzją. W moim kraju jest wielu ludzi, którym Dzień Zwycięstwa kojarzy się najpierw z czołgami, a dopiero potem, w najlepszym wypadku, z pamięcią historyczną. Głęboki historyczny sens rocznicy został zapomniany za sprawą propagandy.

Zwycięstwo nad nazizmem było jednym z najważniejszych osiągnięć ludzkości. To był triumf dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, prawdy nad kłamstwem. Ceny ludzkiego życia, jaka została za to zapłacona, nie da się zmierzyć.

W 1945 roku zwyciężyli ludzie, którzy zrobili wszytko, byśmy mogli żyć w pokoju. Większość żołnierzy już nie żyje, stąd Dzień Zwycięstwa jest dla mnie głównie dniem podziękowania i pamięci. Żyje ona w każdej rodzinie i jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. W ten dzień warto pomyśleć o tym, jak kruchy jest pokój i co warto zrobić, aby zapewnić go następnym pokoleniom.

Paweł, 20 lat, Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych

Tego dnia odczuwam zarówno radość, jak i żal. Odczuwam radość, że 73 lata temu skończyła się najstraszniejsza wojna w historii, ale jednocześnie opłakuję miliony poległych.

Parada wojskowa w Dzień Zwycięstwa to tradycja. Nie uznaję tego za po prostu instrument polityczny. Traktowanie tej tradycji zależy od tego, co znaczy Święto Dziewiątego Maja dla każdego człowieka. Moim zdaniem zawsze znajdzie się miejsce dla środków odstraszania.

Jak każde inne historyczne wydarzenie, rocznica pozwala skonfrontować się z przeszłoscią. Nasz kraj poniósł ogromne straty w czasie wojny, dlatego milczenie w czasie tego dnia jest po prostu niewybaczalne.

Ten dzień oznaczał koniec ogromnych cierpień ówcześnie żyjących ludzi. Nie warto jednak kojarzyć pamięci o nich tylko z tą datą. Musimy wiecznie o nich pamiętać. Zwycięstwo sprzed 73 lat daje nadzieję, że społeczność międzynarodowa zawsze już będzie rozwiązywać konflikty w pokojowy sposób i nie dopuści do takich tragedii. Wszyscy moi pradziadkowie bronili swojej ojczyzny i na szczęście przeżyli wojnę. Dziewiątego maja zawsze staram się dziękować naszym bohaterom.

 

Khristina, 20 lat, Collegium Civitas

Kiedy uczęszczałam do szkoły, każdego dziewiątego maja chodziłam na paradę z rodziną. Trudno odnieść się do dziedzictwa sprzed siedmiu dekad, gdyż wojna skończyła się bardzo dawno temu.

Jako że nie żyję w swoim kraju, nie mogę zbyt rzetelnie odnieść się do atmosfery. Od wielu lat ten dzień jest wykorzystywany jako przedstawienie. Władzom bardzo wygodnie pokazywać ludziom wojskową moc państwa, aby odwracać uwagę od rzeczywistych problemów w kraju.

Możliwe, że obchodziłabym ten dzień, gdyby nie otoczka, której jestem przeciwna. Warto poświęcić uwagę tradycji, jednocześnie nie zapominając o realnych problemach.

 

Aleksander, 27 lat, Uniwersytet Moskiewski

Dzień Zwycięstwa obchodziłem w rodzinnym kręgu, także ze swoim dziadkiem, weteranem wojny. Robiliśmy zawsze grilla w ogrodzie i opowiadał mi o wojnie. Przypominał sobie poległych towarzyszy broni, opowiadając o bitwach, w których brał udział. Mówił, że przez całe życie miewał sny o ludziach, których zabił. „Przecież to byli naziści” – mówiłem mu ze zdziwieniem. „To przede wszystkim byli ludzie. Ci sami ludzie jak ty czy ja. Mieli swą prawdę, a my mieliśmy swą. To właśnie tragedia każdej wojny” – odpowiadał.

Pokaz mocy wojskowej w połączeniu z całym militaryzmem jest dewaluacją sensu Dnia Zwycięstwa. Smutne, że rząd państwa, które wniosło największy wkład w zwycięstwo nad nazizmem i straciło około 30 milionów swych obywateli, prowadzi teraz agresywną politykę międzynarodową. Kwestionuje przy tym istotne normy międzynarodowe i ciągle grozi użyciem broni jądrowej „w przypadku zagrożenia swojej suwerenności”.

Niemiecki nazizm był kulminacją wszelkiej brutalności, dzikości, głupoty, leżącej w ludzkiej naturze. Jeśli chodzi o ewolucję Homo Sapiens, był wielkim krokiem wstecz, w stronę biologicznej, zwierzęcej cechy człowieka. Nurt ten wyraźnie pokazał, do czego może doprowadzić przekonanie, iż jedna nacja jest święta i wyjątkowa, mająca prawo upokarzać inne narody dla swojej korzyści. Gdyby Hitler otrzymał broń jądrową, katastrofa byłaby jeszcze straszniejsza.

Dzień Zwycięstwa to pamięć o 70 milionach poległych w czasie tej strasznej wojny. To pamięć o moim dziadku i jego poległych towarzyszach. Jestem dumny z wyczynu narodu rosyjskiego, do którego należę, jednocześnie  mając świadomość, że Związek Radziecki był odpowiedzialny za zmowę z Trzecią Rzeszą i okupację Polski.

Historyczne znaczenie zwycięstwa nad totalitaryzmem polega na tym, że świat wybrał ścieżkę jednoczenia i współdziałania zamiast izolacji i przemocy. Pojawiła się świadomość tego, że planeta Ziemia to nasz wspólny dom i jeśli my, czyli cała ludzkość, chcemy żyć dalej, musimy się zmieniać. Niestety, historia powojenna pokazała, że nie wyciągnięto właściwych wniosków.

Imiona niektórych bohaterów
zostały zmienione na życzenie.

Współpraca – Stanisław Szurygin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *