Nollywood – nigeryjska fabryka snów

Na ekranie widzimy dwóch aktorów. Dyskutują nad czymś żywo. Ich ekspresyjność staje się jednak już po chwili wyraźnie groteskowa. Łamaną angielszczyzną wypowiadają całą gamę emocji, której inscenizację możemy oglądać z dwóch naprzemiennie zmieniających się statycznych kadrów. Któż by się spodziewał, że taka filmowa partyzantka doprowadzić może do stworzenia drugiej najpłodniejszej wytwórni świata?


Przemysł filmowy Nigerii, bo o tym kraju mowa, nie wziął się znikąd. Cofnijmy się do korzeni kultury rozrywkowej najludniejszego państwa Afryki.

Według Toyina Faloli i Bukoli Adeyemi Oyeniyi, autorów książki „Nigeria” z serii „Africa in Focus”, podczas pory suchej plemiona zbierały się w ściśle określonych obszarach, które z punktu widzenia przeżycia były najdogodniejsze. W wolnym czasie oddawały się rozrywkom, które przeradzały się we współzawodnictwo. Praktyki te przypominały zatem rywalizację na wielu polach, konfrontującą i integrującą obce sobie społeczności.  Autorzy dowodzą, że takie „zawody” doczekały się  usystematyzowania w postaci nagród za zwycięstwo. Wniosek? Musiało istnieć zatem jakieś wymierne kryterium oceniania, być może nawet podział na poszczególne dyscypliny (sportowe i artystyczne).

Koloniści ze Starego Kontynentu zakazali wielu z tych praktyk, nierzadko naznaczonych religijnie, ale potrzeba rozrywki musiała być jakoś zaspokajana.
Brytyjczycy przynieśli ze sobą europejskie formy odskoczni w postaci m.in. kina, które pojawiło się w Nigerii już w roku 1903. W miastach takich jak Lagos, Ibadan, Port Harcourt, Calabr, Kano i Kaduna skomercjonalizowana zachodnia rozrywka była chlebem powszednim. Na ekranach wyświetlano indyjskie filmy, w lokalach grano europejską muzykę. Pod koniec tego okresu, na początku upadku systemu kolonialnego, zaczęto uprawiać cenzurę, która w tutejszym przemyśle filmowym funkcjonuje do dzisiaj. Po odzyskaniu niepodległości przez Nigerię, zaczęła działać Yoruba Travelling Theatre Group – organizacja, która później miała zdominować krajowy rynek kinematograficzny. Już wtedy okazało się jednak, że w lokalnych warunkach robienie filmów jest karkołomne; wysokie koszty produkcji nie zawsze się zwracały. A wydawać by się mogło, że właśnie lata 70-te będą stwarzały ku temu najlepsze warunki. Bowiem kiedy w Europie i Stanach Zjednoczonych ograniczono dystrybucję ropy naftowej i przerzucano się na mniej spalające samochody, Nigeria jako świeżo upieczony członek OPEC przeżywała prawdziwy ekonomiczny skok.

I ten gospodarczy wzrost zmienił oblicze kraju. Także pod względem kulturowym.

Używanie nowinek technologicznych w postaci radia i telewizji stało się ważnym elementem życia Nigeryjczyka. Powstała stacja Nigerian Television Authority (NTA) wzorująca się na brytyjskiej BBC. Programy i stacje mnożyły się jak grzyby po deszczu, ludzie mieli większe możliwości  celebrowania swojego czasu wolnego. Kina i tancbudy zagęściły się na mapie Nigerii, a idolami młodych stali się amerykańscy aktorzy, których image był coraz częściej naśladowany. Zwłaszcza, że nagle okazało się, że (nie zawsze łatwo, ale…) da się zarabiać na chleb śpiewem, tańcem i aktorstwem. Do czasu.

Kiedy cena ropy się ustabilizowała, nastał kres krótkotrwałego prosperity. Kina masowo zamykano, część z nich przekształcono w kościoły lub meczety.
Paradoksalnie, to wtedy zaczęło się kształtować Nollywood, jakie znamy dzisiaj. Co ważne, powstało jako oddolna inicjatywa – ludzie pragnęli rozrywki, która z powodu kryzysu stała się trudno dostępna i postanowili zapewnić ją sobie sami. Dlatego samozwańczy producenci nie mieli nawet ambicji, by wyświetlać swoje filmy na srebrnym ekranie – z chwilą pojawienia się w Nigerii technologii VHS zaczęto masowo zalewać rynek nowymi filmami, przeznaczonymi na użytek prywatny. Nadal w Nigerii istnieje gęsta sieć quasi-sal kinowych, które w rzeczywistości są prywatnymi mieszkaniami udostępnianymi na potrzeby projekcji.

Na rozwój przedsięwzięcia niebagatelny wpływ mieli weterani NTA, którzy swoim doświadczeniem w pracy z formami audiowizualnymi wspierali nowych twórców.
Za cezurę powstania Nollywood w wielu opracowaniach i artykułach podaje się rok 1992 – wtedy po raz pierwszy wyświetlono film, który został okrzyknięty komercyjnym sukcesem: Living in Bondage Kennetha Nnebue`a. Zaś sam termin „Nollywood” został ukuty w 2002 roku przez Norimitsu Onishi, dziennikarza New York Times. Wyznaczanie cezur wydaje się w tym przypadku jednak zbyt naiwną próbą systematyzacji zjawiska. Na Nollywood należy patrzeć jak na proces, który trudno zamknąć w ramach czasowych – rozpoczął się, kiedy pierwsza grupa amatorskich filmowców sięgnęła po kamery. A kiedy to się stało, nigdy się nie dowiemy.

Nakręcenie filmu trwa średnio dwa tygodnie. Przeciętne koszta? Do kilkunastu tysięcy dolarów. Częstotliwość produkcji? Około 1200 filmów rocznie.
Różnorodność, zarówno pod względem jakościowym i tematycznym, jest tak ogromna, że aż onieśmiela. Wpisując w wyszukiwarkę hasło „nollywood”, możemy trafić zarówno na produkcje pokroju „Dislocated”, od którego wyjściowej sceny zaczyna się ten artykuł, i na kasowe hity typu „The Wedding Plan” z 2016.

Te pierwsze są kręcone prywatnym sprzętem. Sposób gry aktorskiej, kadrowanie, oświetlenie, realizacja dźwięku i tanie sztuczki montażowe – to wszystko będzie wywoływać u odbiorcy uśmiech politowania.
Takie filmy robi się szybko; proces zrealizowania (razem z castingiem, postprodukcją i rozpoczęciem sprzedaży) zamyka się w paru tygodniach. Tematyka? Przeróżna. Od horrorów przez melodramaty po musicale i krótkie formy. Najczęściej poruszany zakres problematyki to jednak ten dotyczący Nigeryjczyków bezpośrednio; korupcja, zbrodnia, czarna magia, wartości rodzinne, legendy, wydarzenia historyczne, kultura młodzieżowa etc. Profesjonalna dystrybucja filmowa praktycznie nie istnieje; filmy zostają wypuszczane w kilkudziesięciotysięcznych kopiach i od razu trafiają na bazary w Lagos, Ibadanie, Kano, Kadunie i wielu innych miast najludniejszego państwa Afryki. Najczęściej w formatach: VHS, VCD i CD. Aż 2/3 filmów jest anglojęzycznych, choć trzeba tu zaznaczyć, że nierzadko trudno cokolwiek zrozumieć przez silny akcent i wtręty z licznych języków afrykańskich. Te produkcje przeznaczone są dla prostych ludzi; stoiska uginają się od tabloidalnych i krzykliwych pudełek na płyty i kasety, trudno rozróżnić oryginały od tych powielanych nielegalnie.

I właśnie krótki czas produkcji wraz z szalejącym piractwem są największymi problemami nigeryjskich filmowców; skutkują słabą jakością i niskimi zarobkami.
Sami twórcy, w materiale zrealizowanym dla ted.com, przyznają, że w ich przypadku robienie filmów nie jest zabawą, tylko formą przetrwania. Podkreślają, że po zakończeniu produkcji od razu jedzie się na inny plan. To dla nich robota na pełny etat z regularnym i gęsto zapełnionym harmonogramem zajęć. Wspominają także, że „filmy z Robocopem są dla bogaczy”, a istotą ich rzemiosła jest kino, z którym prości ludzie mogą się utożsamiać. Nie wszystkie produkcje trafiają jednak na światło dzienne. Pomimo takiej samowolki dystrybucyjnej cenzura działa prężnie i nie dopuszcza do wydania filmów, które poruszają tematykę np. homoseksualizmu. I właściwie tylko to ogranicza niespożytą energię twórczą ludzi nigeryjskiej dziesiątej muzy.

Bywają też takie filmy, które są w stanie przebić się do globalnej widowni. Zobaczyć je możemy na festiwalach filmów offowych lub na płaszczyźnie bardziej mainstreamowej – takiej jak Youtube lub Netflix.
Nollywood obecnie nie jest już nastawione na rynek stricte lokalny. Na początku faktycznie tak było, ale nigeryjscy twórcy szybko zaczęli podbijać rynek ogólnoafrykański. W wielu krajach Czarnego Lądu aktorzy znad Zatoki Gwinejskiej są prawdziwymi celebrytami, a ludzie kina z innych państw Afryki zainspirowani aktywnością filmowców z Nigerii zaczęli tworzyć własne dzieła. Z powodu dostępnej ceny i relatywnej bliskości kulturowej, Nollywood podbiło nie tylko cały kontynent, ale także trafiło do afrykańskich diaspor na całym świecie. Nie jest więc już tylko odpowiedzą na potrzebę oderwania się na chwilę od rzeczywistości lub obcowania z kulturą popularną; jest zjawiskiem transnarodowym – nośnikiem kultury i afrykańskiej tożsamości. Ponadto nigeryjska wersja „fabryki snów” rozpoczęła kolejny rozdział. Nowa fala nollywoodzkiego kina już od pierwszych lat XXI wieku wraca do korzeni z lat 70-tych. Celem na nowo staje się srebrny ekran. Produkcje robione są z rozmachem i za olbrzymie pieniądze bogatych inwestorów. A dzięki konferencjom branżowym, festiwalom i Internetowi, możemy oglądać je wszyscy. Należy jednak pamiętać, że nadal siłą napędową Nollywoodu są, pełne urokliwego folkloru, chałupniczo produkowane filmy. A całkowite odejście od ilości na rzecz jakości mogłoby zabić wewnętrzny rynek. I niewykluczone, że kiedyś zabije.

Nie sposób zignorować także politycznego potencjału nigeryjskiego kina.
Nigeria wydaje się drugim po RPA politycznym graczem na kontynencie. Należy do OPEC, posiada niebywałe bogactwo surowcowe i imponujący potencjał demograficzny. PKB co prawda od 2014 roku spada (dane na rok 2016 z Banku Światowego), bezrobocie jest wysokie i urzędnicze patologie z korupcją na czele trzymają wspomniane możliwości w ryzach, ale nadal na tle Afryki kraj znad Zatoki Gwinejskiej trzyma się nieźle. A co na to Nollywood? Już sam fakt, że sektor filmowy stanowi 5% PKB tak licznego kraju, że zapewnia mnóstwo miejsc pracy (tylko w rolnictwie pracuje więcej Nigeryjczyków), robi wrażenie. Nie jest to jednak wszystko; kinematografia spełnia także funkcję integrującą i nie są to bynajmniej puste słowa. Według autorów jednej z pozycji, na których oparty jest ten tekst, nigeryjski przemysł filmowy zacieśnił wyraźnie stosunki pomiędzy twórcami z najważniejszych afrykańskich krajów Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nie ma wątpliwości co do tego, że Nollywood jest głosem kontynentu w ustach dziesiątej muzy na skalę globalną, co może zbliżać nie tylko pod względem kulturowym, ale i ekonomicznym.

Co to będzie? W jakim kierunku pójdzie nigeryjskie kino?
Kto wygra – nowofalowe wielkie produkcje czy napędzające rynek na wpół prowizoryczne obrazy? I jak to się ma do gospodarki? A może Nollywood okaże się skuteczną bronią w walce z dyskryminacją rasową i stereotypami dotyczącymi Afryki? Z niecierpliwością czekamy na rozwój wydarzeń, a czekanie najlepiej umila oglądanie filmów.

źródła:
A History of Nigeria pióra Toyina Faloli i Matthew M. Heatona (Cambridge, 2008)
Nigeria autorstwa Toyina Faloli i Bukoli Adeyemi Oyeniyi (ABC-CLIO, 2015)
nollywoodweek.com [dostęp 4 maja 2018]
ekrany.org.pl [dostęp 4 maja 2018]
worldbank.org  [dostęp 6 maja 2018]
britishcouncil.org [dostęp 6 maja 2018]
goafrica.gov.pl [dostęp 6 maja 2018]

obrazek wyróżniający został wykorzystany na podstawie licencji CC BY 2.0

 

4 przemyślenia nt. „Nollywood – nigeryjska fabryka snów

    1. Cześć!
      Dzięki za miłe słowa :). Powszechnie uznaną komedią jest „The Wedding Party” z 2016 roku, którą możesz obejrzeć na Netflixie. Nakręcona profesjonalnie, z dystansem podchodząca do nigeryjskiej kultury, z dużą dawką humoru i z happy endem. Oprócz tego, po wpisaniu w wyszukiwarkę Netflixa hasła „nollywood”, wyskoczy Ci dużo filmów pokazujących, że Nigeryjczycy potrafią robić kino na światowym poziomie. Jednak jest to „nollywoodzka nowa fala”, która nie oddaje w zupełności charakteru tego kina.

      Klasykiem klasyków jest „Living in Bondage”, więc na pewno jest wart obejrzenia. Ciekawą pozycją jest też „Dislocated”, bo jest to esencja chałupniczo kręconych filmów; dziwna muzyka w tle, akcent utrudniający zrozumienie części wypowiedzi, nad wyraz ekspresyjne reakcje (jak w polsatowych paradokumentach) i warsztatowe przedszkole. A przy tym rodzinny konflikt, paranormalne zjawiska i wątki kulturowe.

      A co osobiście rekomenduję? Być może ta odpowiedź zabrzmi bezużytecznie, ale polecam odkrywanie na własną rękę. Poszperanie w zakątkach Internetu wystarczy, żeby trafić na filmy ciekawe, zaskakujące i także te żenujące.

      1. Dziękuję bardzo! 🙂 Na pewno skorzystam, bo takie nieznane zakątki filmowego świata z chęcią chrupię, szczególnie jeśli są na dobrym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *