„Landszaft” na ekranach

…waszych komputerów.

Inspirujące historie lubimy najbardziej. Przed dwoma miesiącami à propos miało zaszczyt i przyjemność nawiązać współpracę z Cove Pictures. Cove Pictures to  zasadniczo Andrzej, Krzyś i Janek – trójka przyjaciół, którzy wizję przekładają w rzeczywistość i od czasów gimnazjum tworzą filmy. W wywiadzie  opowiedzieli nam  o swojej pasji do filmu i kulisach powstania najnowszej produkcji,” Landszaft”.

Wspomnienia z piątkowej premiery filmu "Landszaft". Nasi dziennikarze w towarzystwie Cove Pictures. Niesamowity wieczór!

Gepostet von à propos am Dienstag, 27. März 2018

Od lewej: Tymo(redakcja a-propos), Krzysztof (kierownik produkcji), ja, Jan (scenarzysta) w żelaznym uścisku reżysera- Andrzeja

 

Po zużyciu 31 serwetek, nagraniu 650 minut materiału filmowego i 5 miesiącach pracy zrodził się „Landszaft”  i trwa…  całe 10 minut.

W swoim filmie twórca scenariusza (Jan Zajączkowski) w bardzo podprogowy sposób porusza delikatną kwestię tego co sztuką jest, a co niekoniecznie. Film wodzi zagubionego kompletnie nic-nie-ogarniającego widza za nos, zadając mu nie lada łamigłówkę; Jak to dzieło w ogóle zrozumieć? Dodatkowo Landszaft uwodzi profesjonalną grą aktorską, świetnym tłem, oryginalną muzyką i perfekcyjnymi ujęciami.

Zapewniam was, że nie rozpoznacie, że reżyserem (Andrzej Gil) i kierownikiem produkcji (Krzysztof Gromnicki) całego tego zamieszania są osiemnastolatkowie. Precyzja i rozmach wykonania zasługują na owację na stojąco, zaś przekaz filmu przekona was w końcu do odwiedzenia galerii sztuki.

Jak powiedział Tymek po premierze „Filmu nie zrozumiałem, ale bardzo mi się podoba”, spójrzcie więc proszę na „Landszaft” jako zrealizowane marzenie. Poświęćcie 10 minut z życia, by obejrzeć ciężką pracę tej zgranej trójki, o zgrozo, kosztem ich nauki do matury. Film was co prawda nie wzruszy jak reklama Nike, ani nie rozbawi jak komedia z Owenem Wilsonem, ale Cove Pictures oferuje wam coś bardziej intrygującego niż botoxy czy inne banalne romanse, którymi jesteśmy ciągle faszerowani. Jak dla mnie, przyszłość polskiego filmu zdaje się być w dobrych rękach. Czekamy na więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *