Cove Pictures prezentuje

A propos dalej na tropie fantastycznych młodych ludzi. Dzisiaj- spotkanie z chłopakami: Krzysztofem, Andrzejem i Jankiem (zwanym Zającem) – trzema przyjaciółmi, którzy robią razem filmy.

W związku z zbliżającą się premierą etiudy „Landszaft”, przedstawiamy wam jej twórców. Po pierwsze zdziwilibyście się, wyglądają całkiem normalnie i nie wpadłabym na pomysł, że uczniowie prominentnych warszawskich liceów mogą w marcu myśleć o czymś innym niż „jak nabijać statystki ku chwale placówek oświatowych”. Co więcej, na pytanie „zdajecie na filmówkę?” odpowiadają chóralnym tak! Zając na scenariopisarstwo, Krzyś na kierownictwo produkcji, a Andrzej na reżyserię.

Jedziemy dalej. Zaczynamy naszą rozmowę. Słyszę, że robienie filmów wyszło z zabawy, początkowo bez myślenia o wyższych celach. Zaczęło się od projektów w szkole, gdzie moi rozmówcy się poznali. Co więcej wspominają, że mieli szczęście do ludzi, chętnych do pomocy przy tworzeniu filmów i tak powstało 5 produkcji: pierwszy „Ponad podziałami”, potem chociażby „Dla lepszego jutra”. Nagrane jak mówią panowie, metodą chałupniczą, więc i raczej się z nimi nie obnoszą. Ale spotkaliśmy się w kontekście ich najnowszego projektu – całkiem profesjonalnej etiudy „Landszaft”.

Małomiasteczkowy bar, pełen dymu papierosowego. Dwóch przyjaciół siedzi przy kawie. Jeden z nich opowiada drugiemu sen, którego ostatnio doświadczył. Aby lepiej zobrazować swoją wizję, rysuje na knajpianej serwetce. Słuchacz zabiera ją ze sobą. Jakiś czas później serwetka wypada mu z kieszeni podczas wizyty w galerii sztuki. Tak zakończyłaby się cała historia, gdyby nie przygodny zwiedzający, który przykleja ją na ścianę obok innych obrazów…

W filmie zagra dziesięciu aktorów, z czego czterech w rolach głównych. A zaangażowanych w całe przedsięwzięcie było ponad 80 osób. Pracę nad etiudą trwały od czerwca do marca, a zmaterializują się w premierze  23. marca. Jak zapowiadają, film później opublikują na YouTubie.

Ostatni tydzień to spijanie śmietanki i promocja, tylko Andrzej dopiero co skończył z montażem, mówił o tym z wyraźną ulgą, montaż zdaje się nie sprawia mu większej frajdy. Na premierę zapraszają przyjaciół, rodziny, a przede wszystkim zaangażowanych w tworzenie  „Landszaftu”,  chcemy im w ten sposób podziękować, dodaje Andrzej.

Na pytania jak się takie filmy robi wskazują na dwie rzeczy, finansowanie i samozaparcie. Zając mówi, że pieniądze na projekt trafiły do nich dzięki programowi „Aktywna Warszawska Młodzież”. Polega on na tym, że miasto przekazuje pieniądze organizacjom, a one tworzą konkursy i przydzielają środki na przykład na taką etiudę. W przypadku Cove Pictures był to KIK, co też uwiarygodniało ich podczas rozmów z firmami, proszeniem o udostępnienie lokalizacji.

Andrzej zaś stwierdza, że nieważne jest, co się tworzy, ale sam fakt, że się coś robi, nie wolno bać się zacząć. Krzysztof dodaje: Interesować się czymś, szukać, starać się robić, bo widzicie, że i pieniądze da się ogarnąć .

Mówią o tworzeniu filmu jako o przygodzie.

Andrzej: Warto robić to czym jest się zainteresowanym, bo nawet jeśli te początki są trudne, to z czasem widzi sie swoje błędy, a w filmie uczenie się na błędach to najlepsze lekcje.

Zając: Inspiracja może przyjść naprawdę skądkolwiek, codzienna błaha sprawa może być siłą, która spowoduje napisanie scenariusza, ja się ostatnio złapałem na tym, że słucham ludzi w autobusach.

Krzysztof: To była kapitalna zabawa, my się super bawiliśmy na planie, pozostały w nas wspaniałe wspomnienia.

Super, lubimy w a-propos takie rzeźbienie w garażu.

Chłopaki prezentują swoje filmy pod nazwą Cove Pictures,  Krzysztof: mamy nadzieję, że to nie jest nasz ostatni film, a chcieliśmy mieć ciągłość, może ciężko mówić tu o marce, ale Cove Pictures to już jakiś symbol.

Przede wszystkim to wspólna inicjatywa przyjaciół. Zapytani o współpracę  opowiadają:

Nasze charaktery się równoważą, z jednej strony jest to wspólna pasja, z drugiej każdy ma swoją perspektywę. Poza tym jest nas trójka, można zawiązać sojusz dwóch na jednego i po problemie. Przede wszystkim jednak łączy nas to, że każdy chce jak najlepiej dla filmu. Jesteśmy przyjaciółmi, możemy razem pracować i razem się upodlić <śmiech>.

Jakie niespodzianki są zawarte w filmie? W filmie występuje dwóch profesjonalnych aktorów, takich którzy rzeczywiście grali w filmach. Andrzej: byłem nieco zestresowany pracą z profesjonalnymi aktorami jako reżyser. Krzysztof: Wsłuchali się jednak w naszą wizję i wspomogli nas, a nie przytłoczyli swoim warsztatem.

No i zagrali za darmo.

Artyści lubią biedować?

<śmiech>

Jakie plany na po premierze?

KrzyśZrobimy zdjęcia, podziękujemy, a potem to miasto nas wciągnie…

Ale takie bardziej ogólne plany na po premierze?

No, matura, wypadało by ją zdać – stwierdzone zgodnie.

Pod warunkiem, że zostaniemy dopuszczeni – znowu zgodni.

Zając: Potem są egzaminy do filmówki.

Andrzej : Ale znając nas zaraz będziemy mieli nowy pomysł.

Krzysztof: Każdy już coś w głowie rzeźbi.

Premiera etiudy „Landszaft” odbędzie się 23.03 w warszawskiej Kinotece. Film zostanie później udostępniony na You Tubie, czekajcie na link, udostępnimy go na naszej stronie na fb. Tymczasem, teaser filmu stworzonego przez Zająca, Andrzeja i Krzysztofa.

Dodatek specjalny. Zapytałam moich rozmówców o najlepszą akcję związaną z filmem.

Historia o kameleonie

Krzysztof: Największe wyzwanie w tym filmie to było zdobyć kameleona . Dołączyłem do kilku, kilkunastu forów na facebooku, byłem na targach. Próbowaliśmy wszędzie. Dzwoniliśmy do  zoo. Musieliśmy go zdobyć, Andrzej miał taką fantazję.

Ale czy kameleona nie można kupić w sklepie?

Krzysztof: No można, ale my nie znaleźliśmy odpowiedniego, bo sprzedaje się je młode, żeby jeszcze trochę pożyły, a my chcieliśmy mieć takiego trochę większego, żeby było go dobrze widać.

Znajomy znajomego?

Andrzej: Mniej więcej, łańcuszek był długi.

Zając: Tak, pewnego dnia znaleźliśmy się z Andrzejem w Wesołej celem odbioru tego kameleona, szczęśliwie trzy miesiące wcześniej zdałem prawo jazdy, byłem więc szoferem na planie.

Andrzej: Z kameleonem jest taki problem, że musi mieć odpowiednią temperaturę w swoim terrarium, a kiedy to terrarium jest odłączone od prądu to… te same warunki trzeba stworzyć na przykład w samochodzie.

Jakie warunki?

Andrzej: No, nagrzewaliśmy się. Chylę czoła przed Zającem, w takich warunkach ciężko się prowadzi.

A w jakiej temperaturze powinien przebywać kameleon?

30 stopni! <śmiech>

<ja też się śmieję> A jak on się nazywa?

Krzysztof: Marek, ja zostałem szczęśliwym posiadaczem Marka.

Andrzej: Został z nami na dłużej.

Zając: Ktoś miał go odkupić, ale no, Krzyś bardzo się przywiązał do Marka.

Krzysztof: Mój tata został jego wielkim fanem, z resztą cała rodzina, musiał zostać.

Andrzej: Co prawda wożenie go na plan i dbanie o niego było masakrycznie trudne. Dobrze, że udało nam się nagrać te sceny i zachować go przy zdrowiu.

Krzysztof: Tak, kameleon nie rozumiał potrzeb kinematografii.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *