Dumny symbol czy absolutny kicz? Rewolucja wrocławskich krasnali

Hasła „Solidarności” malowano na murach za pomocą smoły, przez co były trudne do usunięcia. Wrocławskie krasnale, jako bezkrwawy sprzeciw wobec minionego ustroju, przetrwały do dzisiaj stanowiąc turystyczny fenomen, mimo kontrowersji.

 

Spory dotyczące genezy sympatycznych skrzatów trwają od lat. Miejskie legendy na jej temat świadczą o bujnej wyobraźni ich twórców. Najpopularniejszą i zarazem prawdziwą teorią jest bezkrwawa walka z absurdem komunistycznych czasów.

Zaczęło się od plam na ścianach. Pierwsze skrzaty namalowano sierpniowej nocy w 1982 roku na transformatorze we wrocławskiej dzielnicy Sępolno i na biskupińskim bloku. Dzieła Waldemara Fydrycha i Wiesława Cupały dały impuls do szeroko zakrojonych akcji. Krasnale zawitały m.in. do Warszawy, Lublina lub Łodzi.

Jeden z symboli

 

Cenzura w wykonaniu władzy spotykała się z odezwą Pomarańczowej Alternatywy. Na plamach, będących zamazanymi przez milicję antykomunistycznymi napisami, powstawały skrzaty. Z czasem mieszkańcy zaczęli rozumieć przekaz, który rozniósł się na przeróżnych happeningach. Wyśmiewano na nich smutną rzeczywistość, propagandę i ówczesne święta państwowe w sposób „wyolbrzymiający” miłość do socjalizmu. Karykaturalność „nagłego uczucia” wywoływała stanowcze reakcje milicji.

Na rok przed upadkiem PRL, w wydarzeniu „Rewolucja krasnoludków” wzięło udział niespełna 20 tysięcy ludzi, którzy przechadzali się w specjalnych czapkach po ulicach miast. Transformacja ustrojowa nadchodziła wielkimi krokami, stąd milicja była już bezradna, ku uciesze uczestników oraz prasy.

Krasnoludki miały niewielki wpływ na porażkę komunizmu, ale symbolicznego uhonorowania niebanalnego pomysłu podjęto się dopiero ponad dekadę po rozbiciu żelaznej kurtyny. W 2003 roku wykreowano skrzata na jeden z symboli miasta.

Pierożnik i wykształciuch

 

Początek XXI wieku przeniósł sympatyczne stworzenia ze ścian na ulice miasta. W 2001 roku odsłonięto pierwszą małą rzeźbę. Pojawienie się Papy Krasnala było hołdem wobec opozycjonistów. Pomnik nie został zgłoszony ani ujęty w planach, ostatecznie przedstawiających go jako „wybrzuszenie chodnika”.

W następnych latach już nie kryto się z odsłanianiem krasnali. Na wrocławskich ulicach można znaleźć szerokie spektrum inwencji artystów. Przy Filharmonii Wrocławskiej powstała nawet krasnoludkowa orkiestra symfoniczna, a lokalna legenda opowiada o ich dźwiękach  niesłyszalnych dla ludzkiego ucha.

Niebywałym poczuciem humoru wykazał się artysta, który stworzył krasnala o znajomej miłośnikom Queenu nazwie „Szoł Mastgołoń”. Mimo że scena to jego żywioł, woli cieszyć oko turystów przechodzących obok Capitolu. Poza krasnala jest nawiązaniem do dawnego logo teatru.

Oprócz powiązań kulturalnych, artyści lubili się też odwoływać do życia codziennego, wytykania ludzkich wad, polityki, sportu a także samego Wrocławia. Jest pewne, że każdy znajdzie swojego skrzata. Na śpiochów czeka krasnal Chrapek, na filozofów Wykształciuch, na studentów prawa Sprawiedliwiusz, a na smakoszy Pierożnik. Nawet przestępcy mają własnego Więziennika.

Niesztampowa rozrywka

 

Mimo wielu szacunków, mawia się, że wszystkich krasnali we Wrocławiu i okolicach jest już ponad 400. Nietrudno zauważyć ich wszędobylskość, co rzuca się w oczy przyjezdnym, nierzadko zdobywając ich serca. Niektórzy Wrocławianie nie podzielają jednak ich entuzjazmu.

„Odczuwają niechęć wobec krasnali, uważając je za tandetę i komercję skierowaną tylko pod turystów. Zbyt pozytywnie nie odnoszą się również dawni członkowie Pomarańczowej Alternatywy. Dla nich skrzaty kojarzą się z ciężkim czasem PRL, a nie coraz bardziej wymyślnymi imionami” – twierdzi Szymon Maraszewski, wrocławski przewodnik. Dodaje też, że Waldemar „Major” Fydrych wygrał proces z miastem, które naruszyło jego prawa autorskie.

Większość przyjeżdża do Wrocławia dla słynnego ogrodu zoologicznego, miejscowej starówki lub sztampowej rozrywki. Niektórzy z nich zaczynają ostatecznie poszukiwać przeróżnych krasnali ze specjalną mapką w ręku. Miejscowi przewodnicy przekonują, że to nie żart.

Jedno przemyślenie nt. „Dumny symbol czy absolutny kicz? Rewolucja wrocławskich krasnali

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *